kiedy już będzie mi blisko
do rośliny
o wysuszonych kwiatach
chciałbym zgodnie z polską ludową tradycją
być pogrzebany
przez pododdział orkiestry wojskowej
w ramach utrzymywania higieny
na polu walki
z naiwnym założeniem że ktoś litościwy odwinąłby
taśmę izolacyjną z blaszek
a ja przy dzwoniącym akompaniamencie
szeleściłbym płatkami i wykruszał się na wiatr
bez nadziei na zapłodnienie anemogamicznych roślin
jakąkolwiek myślą
gdy się nie potrafi zaplanować eutanazji..
zgłoś
:)
zgłoś
pamiętam czasy, kiedy Twoi peelowie/Twoi peele, czy jakoś tak, w każdym razie pamiętam, że byli większymi i bardziej nadziejnymi optymistami, ale może nie wytrzymali konkurencji. dobrze znów Ciebie czytać, Jarku.
zgłoś
:)
zgłoś
Wiesz, kojące: kiedy tak u Ciebie zdarza się lirycznie raz od wielkiego dzwonu, to przynajmniej w miarę pewnie przypomina misie, że liryka może być jednak szczęśliwie i racjonalna, zamiast irracjonalna.
zgłoś
:)
zgłoś