na swoim miejscu jest
prześcieradło wyjątkowo suche
od łez
tatusiu już idę
energicznym ruchem
wrzuca do zsypu folię
po pieluchomajtkach
pampersa wolniej
jakby ze wstydem
że ostatni
chyba by umarła
gdyby pożył tydzień
dłużej
zamawia czerwoną jak róże
poduszkę
pod order i wieniec
sumienie
szwenda się przy łóżku
w tym roku
pojadę na urlop tatuśku
odziedziczyłam spokój
dla mnie boleśnie aktualne//
zgłoś
musi być tak smutno?
zgłoś
wiesz co myślę
zgłoś
Chyba nie powinnam czytać, a jednak trafiłam pod ten wiersz. Niestety świetny, bo może o kwiatkach i ptaszkach byłoby bezstresowo, takie życie. :(
zgłoś
jest moc w tym wierszu
zgłoś
a więc stało się. rozumiem, może bardziej niż bym chciał, niż wypada. po prostu, przez chwilę telefon był za blisko. zastanawiam się jedynie, czy tym ruchem do zsypu, uda się wywalić wiersze. poczekam. tyle mogę obiecać. pozdrawiam.
zgłoś
już mówiłam gdzie indziej. tu tylko pozdrawiam. :) u nas zima, niestety. ale to końcówka! nie będzie tłumaczenia, Jarku :P
zgłoś
Mam, zdaje się, też już bardzo blisko do zamawiania; może dziś, może za parę dni. Więc może i dobrze, że to przeczytałam. Wróciłam do przełączników: Tryb działania. Tryb obserwatora w studium umierania. Tryb pozostałych nierzeczywistości. Teraz nie znalazłabym na to ani jednego złamanego słowa, heh. Ani jednego. Cokolwiek może znaczyć złamane. Buziak agnieszański, JotJot
zgłoś
Nie masz należnego dystansu, Dziczko :)
zgłoś
chyba nikt wówczas nie ma, ale potem przybywa szylkretu na grzbiecie. czy tak jest łatwiej? nie wiem
zgłoś
Nie mam, JJ :)
zgłoś
Wiem o czym piszesz, rozumiem, znam.
zgłoś
Dziękuję Wam pięknie!
zgłoś
Przejmująco prawdziwy - bez zadęcia.
zgłoś