11 listopada 2011

poezja

Jarosław Jabrzemski
Jarosław Jabrzemski

zakazane piosenki: autoportret z mydlarką

Ta kobieta była naprawdę słodka *




radio sopranem prosi na ciasteczka
czy mnie jeszcze
pamiętasz
z czego żydzi
robili pesachową macę
zanim pojawił się max
otto von stierlitz
i zaprzestano produkcji mydła

chodź
obejrzymy jakiś serial
najlepiej komedię albo coś
o seryjnych mordercach
zapomnisz
siedemnaście mgnień ciąży

przez matkę byłaś przeklęta
a ja cię nauczę pleść
trzy po trzy
i sznurek będzie mocny
a ty mi zdradzisz właściwą proporcję
cudów świata siedem kilogramów sody
kaustycznej na jedno ciało tłuste i białe
pachnące
od wody kolońskiej

siekiera nożyce piłka tasak
ty ćwiartujesz ja okraszam
siekiera nożyczki tasak nóż
i do formy wlewam już

dodaj więcej barwnika
jesteśmy gotowi na wszystko
niech białe trumny się przyśnią
by drutów z gorsetu nie łykać









* Leonarda Cianciulli ("Wiedźma z Coreggio")

P
11 listopada 2011 o 21:15

i mam ten sam dylemat - czy nie za dużo tropów w całości.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
11 listopada 2011 o 21:40

Za dużo bez znajomości biografii Leonardy.

zgłoś

oczy jak pustynia
11 listopada 2011 o 21:23

nie będę się wymądrzać, że wszystko rozumiem, piękne i w ogóle, ale czytam po raz wtóry i śpiewam na przemian. ciekawe obrazy i skórka gęsia;-) (bez mydła)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
11 listopada 2011 o 21:42

Dziękuję za wnikliwą lekturę - Ciebie nie przerobię na mydło.

zgłoś

Magdala
11 listopada 2011 o 21:24

fakt. ciut za dużo. :)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
11 listopada 2011 o 21:44

http://nasygnale.pl/kat,1025343,title,Cwiartowala-zwloki-i-robila-z-nich-mydlo-Historia-Wiedzmy-z-Coreggio,wid,13790380,wiadomosc.html?ticaid=6d5d6

zgłoś

Darek i Mania
11 listopada 2011 o 21:44

:))))

zgłoś

Ania Ostrowska
11 listopada 2011 o 21:45

porusza, zaciekawia i wymaga :) więcej od tekstu nie oczekuję

zgłoś

Withkacy
11 listopada 2011 o 21:53

Tak!

zgłoś

ezo**
11 listopada 2011 o 22:04

bardzo. i te siedemnaście mgnień ciąży i wszystko inne...

zgłoś

byłem...
11 listopada 2011 o 22:20

nawet jeśli wiedza nie pozwala mi zrozumieć do końca wszystkiego to wiersz wciąga i myślę będę tu wracał....

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
13 listopada 2011 o 09:59

Zakołowane, ale dałam radę ;)

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
13 listopada 2011 o 10:06

Mocne - faktycznie gęsia skórka:)

zgłoś

Teresa Tomys
13 listopada 2011 o 10:07

Porusza, bo tyle w nim prawdziwych stwierdzeń. Tylko człowiek człowiekowi tak może. Pozdrawiam

zgłoś

Alutka P
13 listopada 2011 o 15:29

zapraszam na ciasteczka ;)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
13 listopada 2011 o 20:07

Dziękuję! Przepraszam za korektę - zakładam, że teraz jest lepiej. Najserdeczniej pozdrawiam Czytelników.

zgłoś

Szel
14 listopada 2011 o 22:55

nie tylko mydlo robili Jarku:(

zgłoś

issa
22 listopada 2011 o 12:44

Heh, mocuję się z sobą, by się w końcu dowiedzieć od siebie, co myślę o Twoim cyklu:) Ma posmak tego rodzaju sensacji, za jaką nie przepadam: monstrualna osobliwość dostaje sprawne medium i publiczność, która wykrzykuje: ach, tak, tak, to takie potworne, takie prawdziwie piękne i takie głębokie. Podczas gdy okrucieństwo jest wg mnie ostatnim zjawiskiem, które zasługuje na wpuszczanie w nie energii, uwagi, czasu i mądrości. Ostatecznie, cokolwiek się o nim powie, ono okazuje się przede wszystkim asensem - nie ma tłumaczenia i zmierza w nic. A kiedy się zgłębia okrucieństwo, choćby i w dobrych intencjach, dokarmia się je i dostarcza mu przede wszystkim gapiów i myślących fascynatów, którzy skłonni przyznać, że w asensie jest sporo do szukania: ilu widzów gotowych przysiąc, że "Piła" jest etycznie frapująca? No ale że to tylko jeden z punktów widzenia, wrócę z innymi. Dobrego, Jar:)

zgłoś

issa
24 listopada 2011 o 13:56

Najintensywniej ze wszystkiego obchodziło mnie chyba życie jako spotkanie. Szukanie przejść, kojarzeń – połączeń, które z jak największym prawdopodobieństwem, realnie, a nie życzeniowo zwielokrotniają przestrzenie i czas. Choćby odległość przekonywała o niemożliwym, jest bliskie, mimo zasłon, uwidzialnia się istniejąca, a omijana więź. I ten punkt obserwacyjny pozwala doceniać Twój cykl: myśl i stylistykę, kiedy z bystrością łączą zjawiska, jakie u wielu pozostają oddzielone; wśród nich autoportret w podtytułach dla mnie uwiarygodnia "Zakazane piosenki" – "Ja", nie żaden "On", "Ja", nie jacyś "Oni".

zgłoś

issa
24 listopada 2011 o 13:57

Zaczął mi jednak kołatać podczas lektur urywek z autobiograficznej drobiny Marka Edelmana. Brzmiał tak: "Ja na samym początku wojny zobaczyłem, jak na Żelaznej Niemcy postawili starego Żyda na beczce i obcinali mu nożycami brodę i pejsy. A wokół zebrali się gapie i pękali ze śmiechu. Wtedy powiedziałem sobie, że nigdy, przenigdy nie pozwolę w czasie tej wojny postawić się na beczce". Wiesz, myślę, czy w, hm, dzikości serca:) potrzebna jest aż mdląca słodkość mydlanej wiedźmy, by spostrzec: "mogę być i bywam potworem"? No ale ktoś mógłby zripostować: "kto powiedział, że ma być potrzebna Każdemu". Lub jakoś jeszcze inaczej. I miałby rację.

zgłoś

issa
24 listopada 2011 o 14:07

Miałabym ochotę napisać miniesej. Jednak to ani miejsce, ani czas na wadzenie się z tutejszymi monstrami:) Jeśli mam się z nimi spotkać gdzie indziej, to się zapewne spotkam. Kiedyś tam. Zatem, będzie jeszcze końcówka serii - wrócę raz. Dobrego dnia lub nocy, Jar - to, co jest, kiedy Ty teraz jesteś:)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
25 listopada 2011 o 00:02

Może jednak warto postawić antytezę, by teza była bardziej czytelna? Nie jestem Markiem - bardziej jarką, a na pewno nie Hieronimem. Dobrego dnia nieustająco. Bardzo, bardzo dziękuje, Dziczko.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się