28 września 2011

poezja

Jarosław Jabrzemski
Jarosław Jabrzemski

Dytiscus marginalis*

Nie brookliński most
Edward Stachura



Nie piszę o rzeczach
ważnych
jak w Híd-avatás János Arany,
błahostki
zaprzątają głowę,
choćby
na żółty czepek pomysł.

Pijany,
palę za sobą mosty;
ratować,
przede wszystkim ratować
i budować schrony
w stylu Organizacji Todt
z Tomaszowa.

Andrzej Babiński
- obecny
Włodzimierz Szymanowicz
- jestem
John Berryman
- present
Weldon Kees
- went to Mexico

A może byśmy tak, najmilszy,
wpadli na dzień
jak Hart Crane
do Zatoki?




*Pływak żółtobrzeżek

Florian Konrad
28 września 2011 o 19:57

Klub poetów tragicznych. Tylko Wojaczek nie przybył na spotkanie, bo akurat zapił w barze.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
28 września 2011 o 20:11

Wojaczek nie skoczył z mostu :)

zgłoś

Florian Konrad
28 września 2011 o 20:13

Szymanowicz chyba też nie,skoczył, lub pewnie został wypchnięty z okna, z tego co pamiętam, nie chce mi się Googlować.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
28 września 2011 o 20:17

Szymanowicz? Ze Śląsko-Dąbrowskiego w Warszawie.

zgłoś

Florian Konrad
28 września 2011 o 20:23

o moście pierwsze słyszę, cyt- ,, zginął podczas bankietu na Warszawskiej ASP, gdzie studiował". Zaraz postaram się znależć stonkę, gdzie czytałem o wypchnięciu z okna. Napewno mówimy (piszemy) o tej samej osobie?

zgłoś

Florian Konrad
28 września 2011 o 20:27

Włodzimierz Szymanowicz studiował na warszawskiej ASP. Na drugim roku sprzedał swój pierwszy obraz. Z tej okazji zorganizował spotkanie towarzyskie w pracowni malarskiej. Mieściła się ona na piętrze. Szymanowicz nie przeżył skoku z okna. Jak to zwykle z przeklętymi bywa, wokół jego śmierci wiele niejasności. Niby skoczył sam, niby ktoś go wypchnął. Jacyś ludzie widzieli szamotaninę w oknie. Koledzy poety mówili, że chcieli go ratować. Nie udało się. Przebił szklany dach pracowni rzeźbiarskiej, znajdującej się na parterze i zginął.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
28 września 2011 o 20:43

Jacek Stelągowski (też z ASP) wyszedł przez okno w trakcie imprezki w pracowni na Pradze.

zgłoś

Florian Konrad
28 września 2011 o 20:46

nie znam, a Google nic mi nie mówi na jego temat, poza tym do stolicy mam hohoho... i jeszcze dalej :)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
28 września 2011 o 20:56

Przepraszam. Stelągowskiego - po sprzedaży obrazu - ograbiono i skopano, na śmierć. Przez okno wyszedł na bruk Jurry - Jerzy Ryszard Zieliński. Dawne dzieje i we łbie się miesza.

zgłoś

Florian Konrad
28 września 2011 o 21:17

Wygooglowałem p. Zielińskiego- czyli znał go Pan? Jestem o pokolenie młodszy, w 1980 roku nie było mnie jeszcze na świecie :) Taki przykład- na Fabrice Librorum A. Burda (na TRUMLU pod nickiem ,,abc") wkleił wiersz ,,Kazimierz Ratoń" i jeden z komentarzy brzmiał jakoś ,,Znałem Kazika, ufał mi.." W takich sytuacjach czuję się jak szczylek :))) Nie mam jeszcze trzydziestki :))))) Pocieszam się, że jak mnie coś trafi, i niechcący ktoś odkryje mnie posthumously- wszyscy młodzi poeci z portali, na które wklejam wypociny będą mogli powierdzieć ,,Florian Konrad? Znałem, wklejaliśmy na TRUMl (żartuję oczywiście :))))))

zgłoś

laura bran
28 września 2011 o 22:58

rozbroił mnie Pan tym wpisem, piękny:)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
28 września 2011 o 23:17

Szymanowicza nie poznałem, a Jurrego? Tego ptaka znałem nawet bardzo intensywnie: Harenda, Kaczka, Hopfer, Ściana płaczu i obowiązkowo u rektora, a jeszcze Dziekanka, a jeszcze długo by wymieniać.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
28 września 2011 o 20:27

http://www.pkpzin.pl/index.php?link=_material_view

zgłoś

Florian Konrad
28 września 2011 o 20:29

przykro mi, nie otwiera mi się :( Dobrze, dajmy spokój p. Szymonowi, niech spoczywa w pokoju. Czy z mostu, czy z okna- mniejsza o to.

zgłoś

Florian Konrad
28 września 2011 o 20:27

link do cytowanej przez mnie strony- http://paulinapawliczak.blogspot.com/2009/09/zaproscie-go-do-stou-wodzimierz.html

zgłoś

Withkacy
28 września 2011 o 22:04

To jest ważny wiersz. Pozdrawiam.

zgłoś

Istar
28 września 2011 o 22:30

wiersz który nie zmusza do myślenia ale przeżycia, pozdrawiam JJ

zgłoś

Miladora
30 września 2011 o 03:23

Brzmi jak apel poległych... Cholera rąbnęło mnie. I rozumiem na co żółty czepek pływacki może się przydać... Palmy mosty każdego dnia, chciałoby się powiedzieć, ech...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się