Właściwie nic ważnego, szczególnie
w zakresie widzialnym.
Światła.
Więc bezskutecznie czekamy na dobre
słowo, może być nawet ostatnie.
Wszystko przyjmiemy z dobrodziejstwem
inwentarza, pokorni głupcy zagubieni na drodze.
Nad nami klucze dzikich gęsi wciąż nikną
za horyzontem – oto nasz tani romantyzm,
wystawiony na sprzedaż, za złamanego
szeląga, wdowi grosik.
Tymczasem jeźdźcy pukają się w czoła
mrucząc: zawsze tak samo, żyją
i umierają zasypani prochem.
Niekoniecznie tym, z którego powstali.
przesadnie akcentujesz podteksty..
zgłoś
hehe Alt jesteś niemożliwy
zgłoś
ależ..
zgłoś
tekst zmuszający do refleksji, "Wszystko przyjmiemy z dobrodziejstwem inwentarza, pokorni głupcy zagubieni na drodze." - a jest jakaś inna droga? Można się buntować, można nie zgadzać z zastanym porządkiem rzeczy, walczyć aż wreszcie odkrywamy, że wiatru nie zawrócisz. Nie wiem co lepsze ów bunt prowadzący do nikąd czy pokora....
zgłoś
Film "Misja" zadaje dokładnie to samo pytanie...
zgłoś