18 września 2025

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Perygrynacje

Nie istnieję w realu
jako zbiór jedynek i zer
składający się na wędrujący obraz,
od ściany do ściany.

Pozostają dziury po gwoździach
i jasne plamy, jestem praktycznie rozkrzyżowany
pomiędzy zwrotkami pieśni,
uchodzących za nabożne.

Przynajmniej po ciemnej stronie
ołtarza, gdzie nie płoną ognie ofiarne
a cisza wyżarza niepotrzebne pytania.
Oraz tatuaże z cytatami ze świętych ksiąg,
rzuconych na stos, by oświetlić noc
pełną pośpiesznych kroków.

W nieznane, tam gdzie poniosą
niewidzące oczy. Jednak zdecydowanie
w lewo, w prawo, na wprost.

Weronika
18 września 2025 o 10:39

Bałwochwalcze pielgrzymowanie do bram piekielnych.

zgłoś

ajw
19 września 2025 o 12:06

Wiersz mocny w obrazach, ale z trochę w ironicznym podejściem. Powiedziałaby, ze to bardziej o wędrówce "donikąd" niż pielgrzymce do źródła :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się