Jednak trudno utrzymać język
na wodzy, szczególnie że między zębami
poranne resztki przypowieści.
O marnotrawnym.
I chociaż nie boję się świętej inkwizycji,
o czym świadczą małe litery,
jednak lękliwie zerkam na drzwi
oraz zasłaniam okna.
Prześcieradłami
spranymi do pierwszej krwi,
może nawet baranka.
Dzwonek,
na wszelki wypadek nie otwieram,
nie odróżniając bluźnierstw
od błogosławieństw. I innych zdań,
wypowiadanych przez sen.
Będzie piekło.
zgłoś
Tj. Hiszpańskiej inkwizycji.
zgłoś
(za dużo przymiotników i tych takich, podtrzymuję. Wykreśl wszystkie i zobaczysz jak gra.)
zgłoś
"nie odróżniając bluźnierstw od błogosławieństw", znamienne..
zgłoś
A teraz daj trzy-cztery-pięć - przymiotniki, ozdobniki, przyimiki, gówienka, pierółki.
zgłoś