27 kwietnia 2020

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Echa

 
Pomiędzy dźwiękami tkwią nienazwania,
czysta abstrakcja dla ledwie odrośniętych
od ziemi. Ulotnych poetów spod sklepu,
których nikt nie zapisał.
 
Ściskali w garściach srebrniki z podpisem
Judasza, bezdźwięcznie upadły 
w rozstajne błoto. Kiedy przyszło wybierać
kierunek ostatniego odlotu.
 
Zresztą może to były ptaki, utopione
w nieoczekiwanym deszczu. Spadł
i rozmoczył kartki, na nich wydrukowano
życie. Albo same didaskalia.
 
Deszcz ustał, tylko pomiędzy dźwiękami 
utkwiły szepty. Odpływające coraz dalej,
być może wraz z potrzaskanym księżycem.

alt art
27 kwietnia 2020 o 16:11

czerpiąc z ulotnych półprawd jawnych poetów..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się