8 november 2019

Na pograniczu nieba w tobie

Nirwaniczna twarz człowieka, który od dawna zapija
przypadkowe fabuły, przedranki z powietrza w powietrze,
z bezruchu w kurz. Wierni na straganach. W słońcu wszystko
boleśnie się dopełnia. Znowu, i znowu — liryka jednej roli.

Jak to, kurwa, idzie?! Zawiewa z ulicy okruchami styropianu, kadzidłem,
samosiejkami. Dziewiczo czerwone płatki na wycieraczce, jakby śmierć
miała wybór. Sąsiad wciela w życie cudze namiętności, hoduje chleb
na parapecie, niby znad świata mówi serpentynami więzionych słów:
próbuję dożyć zmierzchu.

Tylko światło drży na jego twarzy, jakby dziecko podśmiewywało się
zza gałęzi bzu. Ostrzę córce kredki, obrzynki niby gliniane anioły.
Z nabazgranego sadu wyrywają się duchy zeszłorocznych traw.
Wiatr wypełnia się głosami sów. A później cichnie.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 9 | report | add to favorite

Comments:

alt art,  

miedzuch w zaniku..

report |

supełek.z.mgnień,  

Znowu czegoś się od ciebie nauczyłam.

report |

Yaro,  

Kurt Cobain miał nirvaniczną twarz. .

report |

supełek.z.mgnień,  

To zbyt oczywiste.

report |

smokjerzy,  

Mocne wejście w tekst, pewne prowadzenie - i w końcu wychodzisz na paluszkach. To wiersz, który się pamięta. Świetnie! "Ku...wę" obłożyłbym przecinkami ( Jak to, k...rwa, idzie?! ), w przeciwnym wypadku z przekleństwa robi się osoba. No i, niestety, obok chleba wyHodowałaś byka z rodzaju tych niewybaczalnych - bodzie w oczy ;) Trochę drażni (mnie) zbyt duża liczba "jak", "jakby", "niczym" - czy śmierć nie może mieć po prostu wyboru, a to "jakby" pozostawić w domyśle, doceniając inteligencję czytelnika? To, rzecz jasna, propozycja z rodzaju "mogłoby być, ale niekoniecznie" :)) Wiersz pozwalam sobie zaliczyć do ulubionych. Pozdrawiam :)

report |

smokjerzy,  

Brzydki wyraz musiałem wykropkować, bo komentarz nie chciał bez tego wejść - do tej pory nie miałem pojęcia o tej automatycznej cenzurze :))

report |

supełek.z.mgnień,  

Bardzo Ci dziękuję, Smoku. Wstyd, ale nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Chyba czas zainstalować pomagiera, bo Ciebie przecież nie mogę. ;) Nad jakami pomyślę, a przynajmniej postaram się.

report |

jeśli tylko,  

Moi synowie się właśnie wyprowadzają, brakuje mi czasu, gdy ostrzyłam im kredki, często w biegu między tysiącem.. nie można mieć wszystkiego..

report |

supełek.z.mgnień,  

To prawda, nie można. Przeszłam już etap wyprowadzania, i znam te emocje. Jak i te, związane z byciem „młodą mamą”, kiedy koleżanki zostają babciami. ;) Życie to suma wyborów, często bez naszego współudziału.

report |



other poems: Monidło, Zbiór zmyśleń, i wiersz, który się rozpada, Sen z fusów, Nie nauczyłam się wyczuwać na dotyk, Trawy pochłaniają wszystko, Zmilczane, Oprócz ciszy po nas, Podkład pod szczapy ognia, Madonna z laurowym skrzydłem, Ze szczyptą szeptu, Komuś ucieka czarny balonik, Latawiec z łopianu, Na pograniczu nieba w tobie, Nów. Gdy odchodzimy, Koincydencje, Reintonacja, Napierśnik, Dni bez końca, noce z przeszłości, Jakby zawsze było więcej rzek, niż brzegów, Retrospekcja poklatkowa, Wszystko oprócz słów. Studium intymne, Nawet jeśli bez słów, Po-szmery, Ze współczesnych przedstawień, Wszystkie życia Anny, w oparciu o nieistnienie, Kobieta, która szkicuje. Pierwsze słowo, Stany pośrednie. Rytuały, Popielnik, I dlatego cisza, Odkłamywanie, Lęg, Rozbłyski w wirowaniu ćmy nad lampą. Reinterpretacje, Tam, gdzie topi się kocięta, Wysłyszeć, Pomiędzy powrotami, W samowidzeniu (nieobecność), Zatopiony krzew, Miniatura, Żeby odejść, Bezpowrotność, Jakby dwa liście ocierały się o siebie, spadając, Pamiątki po narodzinach, W świetle przedranka, strach na wróble wygląda jak żebrak, pod pachą niosę chleb, Brzegi chmur, niby rany, Z dnia na dzień, A jeśli tam nic nie będzie, albo będzie wszystko?, Rysy. (Nic pięknego), Komuś ucieka czarny balonik, Cienie, Płaty słów, Kruki biorą się z dźwięku, Obrysowania, Zatopole, Zrównania, Drzewa najbliższe drodze, Podwórko utwardzone orzechowymi łupinami, Uchylony popielnik, O smugach na linoleum, Resztki obrazów, Nie ubędzie słów, Pochlipywanie, zmęczone ekrany (kawałki szkła i żadnego kina), Portrety bez twarzy, Nieprzypadkowo, Zawężanie chwil, Autobusy wypluwają przechodniów, Koło popychane kijem, Kontaminacja, O tym, jak nie poznałam matki, przemijalność — czyli nie jestem panią własnych słów, ślady, nikt się w nas nie budzi (bóle fantomowe), Z ciał zwierząt wyrastają kwiaty (gruntowanie płótna), Grudniowe nieba w ciągłym milczeniu. Portrety, Kolor zaschniętej śliny. Ożywianie., Uczę się chować w wiązce siana, bawić w dom, Pamiętam słowa, chociaż zapomniałam dźwięki głosów, Potrzeba wiary, Rozgnieżdżenie, Zawodzenie, Usłyszeć, że się jest, Zanim słowa. Obrazobranie, Przedproże, świat aż zwidniał, Jakby szemrało sitowie. Pobłyski, mimo braku miejsca, później wskoczę do wody by przybliżyć to miejsce, Martwa ziemia w reklamówce, Z bliska i tak gorączkowo (anatomia), nieskończoność. przed telewizorem, Mokre trawy poją ziemię, włóczkowe serce, a wiesz, że rzepy we włosach mogą udawać koronę?, Poza tą chwilą, wyraźne przywidzenia zaledwie przykuwają uwagę, m.in.,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register