Na brzegu starej gazety, rysuję śpiewające kruki,
w wypalonym kręgu ogniska — dajemy z siebie
wszystko. Miedzy życiem, a porcjami alkoholu,
odwracam pory pochówku. Jeszcze młoda
para rąk, czyni znak krzyża, w bocznej szybie
pociągu, biały pies zamyka oczy. I mój ślad
na sobie czuje. Ściana lasu.
jak pisała jedna poetka, o katowickich genach, ze stowarzyszenia żywych: to może być podobieństwo przypadkowe..
report
Daje to, pewnego rodzaju nadzieję.
report
między życiem.. pytania o nierealność..
report
Sporo nierealności ostatnio, nic dziwnego, że przemyka do ''wierszy''.
report
zawsze połświadomie pytałam "dlaczego tak właśnie to widzę", dlaczego nie mogę zobaczyć siebie nie ze środka"..
report
Dobre pytanie. Też je sobie zadaję.
report
ogólnie ładna zamknięta scena.
report
obrazek z pędzącego pociągu...kruki odlatują śpiewając codzienność ...pozdrawiam :)))
report
Dziękuję, i pozdrawiam.
report