Tam, gdzie topi się kocięta

Historia Anny staje się przekłamana, albo nudna,
lecz daje poczucie ciągłości. Na kształt wiklinowego kosza z liśćmi,
które już dawno straciły woń sadu. W sam raz dla wiatru,

by nagość drzew odróżnić od naszej. W przyziemnej codzienności
słychać brzęk psiego łańcucha. Wraz ze skowytem, widać niebo
w oczach, gnijące trawy na skalę wszechświata.

Wpływają jedna w drugą, a tu już noc śpieszy jak na wronich skrzydłach
 — i może też nic się nie zdarzy — powtarza, niby wierszyk,
wychylając się z okiennej ramy. Nazajutrz

nagle ucichłe echo powraca, jakby było pamiętliwe. Całkiem
jak na starej pocztówce, Anna trwa na tle namalowanego domu.
Jest mamą wszystkich dzieci.

alt art
27 april 2018 at 14:22

czyli musi mieć zdziwione oczy na rysunkach dzieci..

report

supełek.z.mgnień
27 april 2018 at 14:51

Tak, o tym też już było. Zazdroszczę pamięci, alt.

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
27 april 2018 at 16:18

Ładnie snujesz :) Polubiłam Twoją Annę. Ciekawa klamra Ci wyszła „tam, gdzie topi się kocięta / jest mamą wszystkich dzieci”. Pozdrawiam :)

report

supełek.z.mgnień
27 april 2018 at 23:52

Dziękuję Bosa. Jakoś trzeba tę opowieść skończyć. Choćby klamrą. ;) Pozdrawiam.

report

Krzysztof Konrad Kurc
28 april 2018 at 07:54

Dobrze się czyta.

report

supełek.z.mgnień
28 april 2018 at 22:34

Dziękuję.

report

smokjerzy
29 april 2018 at 08:35

Lubię Twój cykl wierszy o Annie, nad tym jednak, według mnie, można jeszcze trochę popracować. Za dużo tu "jak", "niby", "niczym", "jakby". To od razu "rzuca się na słuch i na oczy". Przepraszam za wymądrzenie się i pozdrawiam :)

report

supełek.z.mgnień
29 april 2018 at 09:30

Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. ;) Wrzucam w nadziei na podpowiedzi edycyjne, ale cisza. I zapraszam do wymądrzania, ponieważ cenię uwagi, i jak widać, bardzo ich potrzebuję. Pozdrawiam.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register