Nie nauczyłam się wyczuwać na dotyk
Światła migoczące w ptasich skrzydłach udają, że karmią
się nimi, a ty chciałbyś żebym czekała na ciąg dalszy. Między
teraz a później dni odwracają od pytań, jak w wyobraźni: Frida
Kahlo obcina mi dłonie i nie mogę ich namalować, dlatego dotykam
w formie zdań, w których wszyscy odchodzą, rój much spija
z krowich oczu, lżejsze litery obiecują Boga. Jest mi obojętne,
czy ściany uginają się od długobrodych świętych, przodków, zawsze
mających trzydzieści lat, wąskie wargi, i póki patrzą wyblakłymi
oczami, wierzysz, że istnieją w głodnym psie, w woni jabłek.
Kobieta, nie mogąca cię objąć wylewa rzekę, ryby wyrzucone kotom
na pożarcie. Być może leżysz przy niej, wasze ruchome twarze,
jak z akwareli, obnażają urojone usta, ciała niczym związane łodzie.
ładne porównania.
report
Dziękuję.
report
Lubię te Twoje światy (i dobrze się w nich czuję), niezależnie od tego, czy malujesz słowem, czy obiektywem. Ale od niektórych przecinków to aż zęby bolą! :)) Pozdrawiam :)
report
Przepraszam. Które wyrzucić, Twoim zdaniem?
report
po światła, po teraz, po dłonie, po kobieta, po objąć. A wstawiła bym po twarze (by wydzielić jak z akwareli)..
report
czytam i jeszcze wrócę, wiesz, że jestem, choć ni wiem, czy coś napiszę..
report
Bardzo Ci dziękuję, jeśli tylko. I wiem. Czuję. :)
report
Namalowałaś słowem gorzki obraz...
report
Chyba nie potrafię inaczej, chociaż próbuję.
report
podpinam..
report
:)
report