Pamiętam słowa, chociaż zapomniałam dźwięki głosów
Podobno najlepiej się nie urodzić, jednak kiedy zaczyna kpić
z wiązek kości, tydzień dogania miesiąc, a oni obkruszają
niezapisywalne fale przyboju (koronkowe ręce na łóżku). Ten,
i tamten świat, wycieńczenia świtów, co ich nie dostrzegamy
na jawie. Kto by im błogosławił, że nie mają dzieci, które mogłyby
za nas wybierać gęstą zupę z proszku, strugać chleb. W tle
świąteczne zdjęcia, jakby urosły kosztem ciał. Wdychają cudze
doraźności, wielokrotne twarze kobiet. Nic,
czego można się uchwycić. (Śmierć jest tym,
kogo przed nią udajemy).
to chiba nie ta zupa, co kapała na ceratę..
report
Zdecydowanie.
report
śmierć krąży nad miastami i wsiami, zagląda przez okna i wybiera z kim zje ostatnią kolację z proszku powstałeś
report
Tak.
report
coś w tym jest, coś w tym jest
report
Chciałabym [i jednocześnie, nie.]
report
ano właśnie, chyba mam podobnie :)
report
Chyba wiem.
report
to w ostatnim nawiasie .... kupuję ;)) ( bo tylko to rozumiem heheh ) .... reszta to bujda ;)))
report
Bardzo możliwe.
report
ja tak uważam ;)) a to hasło z nawiasu dodałem sobie do zakładki " zmiana paradygmatu" ;)) coby se pamiętać heheh
report
Zapamiętam. ;)
report
„podobno najlepiej się nie urodzić” – często się nad tym zastanawiam. W połączeniu z „kto by im błogosławił, że nie mają dzieci, które mogłyby za nas wybierać gęstą zupę z proszku, strugać chleb”- skłania do refleksji. Puenta – hmm… A jeśli udajemy chojraka, to śmierć też jest chojrakiem? Skłoniłaś moją wyobraźnię do niezłej gimnastyki :) Pozdrawiam :)
report
Jeśli skłoniłam, to chyba dobrze? Co do puenty, to nie do końca tak. Czasami lepiej robić ''dobrą minę, do złej gry''. Dziękuję za poczytanie i ślad, Bosa. Pozdrawiam. :)
report
Nic nie jest uchwytne, a każdy dzień lotny jak puch.
report
Tak, coś w tym jest, Tereso.
report