Z łopianu wyrastają skrzydła lipy, gdzie po garbatej gałęzi toczy się
kos z nadgryzionym gardłem. Ta blizna, wpuszcza go do sadu,
aż rozkołysane plastry miodu roją się od paciorków. Budzą mlecznobiałe
dzieci przerośnięte źdźbłami. My wiemy, że pajęczyny przylepiają głosy
do warg, tak drobno, jak gdybyśmy przegadywali śmierć.
Przykrywali chustą, żeby nie natrzęsło robaków.
z cyklu: przewidziane
a matko :) ale obrazek namalowałeś nic tylko siąść i rysować - o ile się potrafi :)
report
Hej, Ananke. Ciekawy pomysł z tym rysunkiem. [Może ktoś się skusi? :)]
report
deRuda da radę ;) trzeba ją tylko namówić :)
report
Ech, ona otrzymała ode mnie spore ''zlecenie'' i, nie będę jej dokładała kolejnego kłopotu. ;)
report
Czytam jak zawsze z zainteresowaniem, dobrze, że nie przed snem :)
report
Dlaczego?
report
Bardzo, ale to bardzo w stylu Tadeusza Nowaka. To z inspiracji jego tekstami?
report
Nie.
report
zatem-przypadek
report
Tak, tak można ten tekst nazwać.
report
bardzo! podoba się :)
report
Miło czytać. Dziękuję, Marzena.
report