W świetle przedranka, strach na wróble wygląda jak żebrak



Gdy wiatr szeleścił w każdym kącie domu, mówiła: wystarczy się wspiąć,
pomyśleć o szczęściu, tylko wtedy można być jak dym z komina, tamujący
pięści pełne brzmień. Niech się w sobie poczną.

(Jej okrągła twarz, to jeszcze dziecko, rozhuśtane
włosy szarpią ciemność, kiedy wielki pies w oczach zaczyna obszczekiwać
— dom rodziców, pagórki chmur – aż uspokoi się, bo kości).

Później światło dnia rozlepiało brzeg, i wschodziły papierowe gwiazdy.
Dusza okrętu, przebijanego igliwiem, żeby nie zagnieść wody.



z cyklu: spowiednik

alt art
1 april 2017 at 15:03

gdzie są strachy tamtych lat..

report

supełek.z.mgnień
2 april 2017 at 13:21

Zdarza się, że niezmiennie towarzyszą.

report

jeśli tylko
1 april 2017 at 16:00

być jak dym z komina..

report

supełek.z.mgnień
2 april 2017 at 13:21

Tyle?

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
8 april 2017 at 11:49

"Później światło dnia rozlepiało brzeg, i wschodziły papierowe gwiazdy. Dusza okrętu, przebijanego igliwiem, żeby nie zagnieść wody." - świetne, ale cały wiersz bdb

report

supełek.z.mgnień
8 april 2017 at 12:44

Dziękuję Marzena.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register