Zakochany w sobotnie popołudnie,
w niedzielę przed dziesiątą
było już po wszystkim.
Dlatego nad rozlanym mlekiem
łowię złote rybki.
Nie spełniają życzeń,
pływając zbyt płytko.
W ich smaku nie wyczuwam
delikatnej nutki cudu.
Więc z pokorą powtarzam: niezgrabne
metafory, nic na obraz i podobieństwo.
Odkochany w niedzielne przedpołudnie
zbieram siły.
Na sobotę, około dziesiątej.
Podoba mi się, nawet bardzo, jedynie niezgrabnie, w moim odczuciu, brzmi powtórzone "w" na początku. Zastanawiam się w związku z tym, czy zamiast " w sobotnie popołudnie" nie można by napisać "sobotnim popołudniem "? Pozdrawiam
zgłoś