Prohibicja

 
Poranek.
 
Otrzymał mandat za umieranie
w miejscu publicznym.
Do tego w niemodnych od wczoraj spodniach.
 
Zwłoki wrzucono w fundament,
niech się na coś przyda,
element.
 
Siostry miłosierdzia sprzedały jego buty
żebrakom, mówiąc:
można w nich chodzić po wodzie.
Utonęli.
 
Ku uciesze niedzielnych spacerowiczów.
Kaczki filozoficznie przełykały chleb
na zakwasie. Starzec z ostentacją pluł
do kieszeni proroka.
 
Południe.
 
Otwarto wernisaż 
koszulek z najgłupszymi napisami świata.
Tłum pocił się, wdychał, pochłaniał.
W końcu wrócił do domów.
 
Noc.
 
Bimber – aż do wypalenia przełyku.
Sny – jeszcze bardziej rzeczywiste.
Nadzieja – poranek może nie nadejść,
a jeśli to popołudniu.

alt art
4 maja 2016 o 08:55

dobry wieczór..

zgłoś

gabrysia cabaj
4 maja 2016 o 10:03

a mnie się podoba południe, najbardziej

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się