18 marca 2016

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Guguły


Wciąż niedojrzały nacinam skórę,
aż po miąższ.
A pestka coraz twardsza,
w niej zmieszczę życia i śmierci.
 
Zachłannie spijam soki, czekając
odrodzenia. Jednak mam tylko słowa
i oddechy. Zbiór skończony.
 
Więc nazywam przemijania,
może zmiękną. Oswojone zapłaczą
wraz ze mną nad popękaną
ziemią.
 
Z której przyszedłem, w którą wrócę.
Wciąż niespełniony.

alt art
21 marca 2016 o 11:18

powód intencjonalnie pomija ujemne ciśnienie ciemnej energii..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się