Portrety bez twarzy

Dzięki ograniczonej ilości czasu, Lucyna wykorzystuje
ciało — przemyślane w każdym geście — wypieszczone
palce żółkną od tytoniu. Wśród ścian z niskim sufitem
zmysłowo traktuje rozpięty fartuch, staje się słyszalna

jak na filmie, nic nie waży. Za daleko od siebie, spogląda na dziecko
zbierając maleńkie kadry jego oczu, jednak fakt ich przywołania,
pustoszeje w niej niczym twarze z drewna, w domu matki.

Nie ma jeszcze dotyku, moja dziwna dziewczynko. Piegi rozsypane
niby rude guziki na wiejskim cmentarzu. Słowa, czyniące cuda
w swoim imieniu.


z cyklu: o wychodzeniu na swoje

alt art
5 january 2016 at 14:58

im mniej mówię, tym bliższe stają się pragnienia..

report

supełek.z.mgnień
5 january 2016 at 18:37

Możliwe, że tak właśnie jest.

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
5 january 2016 at 18:05

Jest jakaś mroczna tajemnica w opowieściach z Lucyną... Czytam z zainteresowaniem i... pozdrawiam.

report

supełek.z.mgnień
5 january 2016 at 18:35

Jest. Chociaż nie wiem, czy odważę się na zamieszczenie całego cyklu. Również pozdrawiam.

report

Ania Ostrowska
5 january 2016 at 18:28

dwa "jak" w drugiej strofie być może jeszcze do przemyślenia

report

supełek.z.mgnień
5 january 2016 at 18:35

Być może. Mnie one nie wadzą tak bardzo, zwłaszcza, że pomiędzy nimi jest wers - przestrzeń. Ale, wiadomo, że każdy czyta inaczej. [Już nie ''czyszczę'' tekstów tak bardzo jak na początku.]

report

Ania Ostrowska
5 january 2016 at 18:37

yhm, ok, przestanę

report

supełek.z.mgnień
5 january 2016 at 18:44

Ależ nie musisz. Rozumiem Twoje czytanie/a i, pewnego rodzaju pedantyzm. Też do niego dążyłam, ale w momencie - kiedy uznałam, że być może moja droga w pisaniu jest nieco inna, odpuściłam. Co nie znaczy, że mam rację. ''Lubię'' się mylić, by po czasie ze zdziwieniem stwierdzać, że to niezła przygoda. Takie zgadzanie się ze sobą, w niezgadzaniu. (Albo na odwrót). ;) Pozdrawiam.

report

Ania Ostrowska
5 january 2016 at 18:51

dziękuję, że nie muszę. To nie jest kwestia 'racji" tylko odbioru; w moim odbiorze takie powtórzenia, o ile nie są zamierzonym środkiem wyrazu, zaburzają płynność, wybijają mnie z przylgnięcia do treści wiersza. Można to nazwać pedantyzmem. Doskonale rozumiem, ze ktoś może czuć inaczej, dlatego, wiedząc o tym, sądzę, że nie ma sensu Ci zaśmiecać swoim widzeniem

report

supełek.z.mgnień
5 january 2016 at 18:58

Nie zaśmiecasz, nigdy nawet tak nie pomyślałam. ''Publikuję'' w paru miejscach, i Twoje ''krytyczne'' komentarze, to często powiew świeżego powietrza. [Często stosuję powtórzenia. Zawsze rozmyślam nad tekstem dłużej niż na chwilę, w której powstawał. Ale to nie znaczy, że czegoś nie przegapiam, a wręcz przeciwnie. Cenię krytykę.]

report

Ania Ostrowska
5 january 2016 at 19:01

Rozumiem

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register