chodzą po świecie
patrzą mi w oczy
sekundy odchodzenia
na ukos przecinają życie
śmierć buduje miłość
dopiero wtedy
zaczynam kochać
ich stare ręce
w domu
nie położyłem dłoni
na oczach mamy
przy grobie
stałem jak umarły
gdy ona była wciąż żywa
mówili
nie pisz o śmierci
lecz o narodzinach
uparty odpowiadałem
bez niej nie ma życia
tramwaj klekotał jak bocian
gdy wracałem z pogrzebu
Ciechocinek, 18 października 2011 r.
prosto i ładnie. końcówka świetna. Pozdrawiam
zgłoś
dzięki lauro---próbuję wyelimonować moje złe maniery--być mniej rozgadanym i wystrzegać sie powtórzeń i spójników-- dzięki
zgłoś
"na cmentarzu stałem jak umarły gdy ona była wciąż żywa " - to piękne
zgłoś
Ten wiersz jest jak uderzenie piorunem. Chyba nie sposób być obojętnym. Moim zdaniem doskonały.
zgłoś
"odchodzenia na ukos przecinają życie" - dziękuję
zgłoś
pod wrażeniem wiersza
zgłoś
ja również
zgłoś
dziękuję wam wszystkim na tak dobre słowa-- a tobie waNDZIU ZA to że to samo pomyślałaś co ja
zgłoś
"na oczach" i "na cmentarzu" wydaje mi się zbyt blisko i może bez "mojej" (mamy). A tekst wzruszająco sierocy. Pozdrawiam
zgłoś
aniu dziękuję za twoje uwagi -jak zwykle bardzo wnikliwe-- i za dwa wspaniałe słowa podsumuwujące wiersz- ściskam cię
zgłoś
piękny wiersz :)))
zgłoś
dziękuję ci aniu
zgłoś
:))
zgłoś
"śmierć buduje miłość"...tak...:)
zgłoś