miałem siedem lat
gdy posadziłem drzewo
dwie epoki później
spłodziłem syna
domu nie zbudowałem
przed szkołą
stoi pień omszały
patrzyłem dziewczynom w oczy
lśniła woda w rzece
poruszana wiatrem
szumiało sitowie
dumny byłem z siebie
grześ mówi do mnie
czas dom budować
milczę uporczywie
co słowo może
gdy korozja zjada kielnię
dzień po dniu
plac pod budowę
zmienił się w bagno
krzaki wyrosły
kolczaste i wonne
jednak posadziłem
przy bramie szkoły
jesion który dziś gada
o pierwszej budowie
Świder, 27 września 2011
ładne , choć pokombinowałabym jeszcze z ostatnią strofą, żeby zostawić trochę miejsca na "wolne wnioski" ;) ale zastrzegam, że tylko moje bardzo subiektywne wrażenie
zgłoś
marzyles Krzysiu o budowie w wieku siedmiu lat? :))
zgłoś
aniu - kombinowałem już z tą strofą-- zmieniałaem ja już parokrotnie-- ale jeszcze pokombinuję-- może coś z tego wyjdzie-- miłego dnia- aniu i dzięki
zgłoś
krysiu-- chłopak rodzi się chlopakiem i od urodzenia interesuje go bodowanie i podglądanie-- głowenie dziewczyn--ale nie tylko-- miłego i dzięku
zgłoś
Dom rzecz nabyta. Najważniejsze jest drzewo i syn.
zgłoś
masz wielką rację,a jednak... to co zrobiliśmy jest zrobione--lecz czy wolno osiadać na laurach-- przecież ciągle musimy się doskonalić-- tak mi się zdaje-- pozdrawiam-- życzę dobrej nocy
zgłoś
Gdy czytam o domach, zaraz widzę dom z gliny..Ciepły i przytulny.. wraca na nie moda:) Piękny wiersz:)
zgłoś
gdy wszystkie nasze marzenia już się dopełnią i zrealizują plany, to przestaniemy żyć - tak mi się pomyślało, bo wiersz zatrzymał :)))
zgłoś
an - natali- dziękuję za wasze myśli
zgłoś