wkładam okulary
czytam wolno słowa
wyrazy pietrzą się
przede mną
biorę w rękę rzeczowniki
rodzaju nijakiego i żeńskiego
mam koedukację
na dłoni i w głowie
męskie liceum
na warszawskiej pradze
przeżyło za moich dni
podobną rewolucję
wprowadzono dziewczęta
w mury które od czasów
wojny z bolszewikami
słyszały tupot tylko
męskich nóg
odchodzili starzy edukatorzy
w marynarkach pamiętających
lepsze czasy
hrabia borowski
z muchą pod szyją
profesor stankiewicz
z krakowa
uczył mnie poezji
pan sartowski
ze lwowa mawiał
z ciebie ignaciuk
fizyka nie będzie
Ciechocinek, 19 października 2011 r.
przy takich tekstach zawsze podgryza mnie pytanie, czy to już nie proza? nie wiem :( czyta mi się gładko, bez zgrzytów, ale właśnie, zwłaszcza w środkowej części, jakby bardziej prozowato :)) To nie zarzut, bo nie jestem znawcą, bardziej obserwacja
zgłoś
ja też o tym myśle przy okazji i innych wierszy--ale może i dzisiejsza poezja i proza zbliżyły sie do siebie--- wychowałem się na bursie i chorążuku-- potem dopiero przyszedł różewicz i herbert- dzieki za uwagi i zainteresowamiie
zgłoś