na brzegu stoi mędrzec
wpatruje się w horyzont
fala dobiega i liże
jego wykrzywione stopy
jest myślą pogodną
jak niebieskie obłoki
czy fala idzie z nim
gdy cofa się w głąb
schyla się i bierze
piasek w dłonie
ciało spragnione jest pieszczot
zamknęły się w nim
obrazy kolorowe i szare
dźwięki ostre i tak ciche
jak droga między drzewami
woda jest słona
i trzyma w uścisku
wzrok i dotyk
łagodność nocy
i światło dnia
stoi mędrzec na brzegu
i wie że niewiedza
jest pokarmem życia
i nadzieją na jutro
lecz trwa mocno jak drzewo
jak dąb który rok temu
miał goły pień
a dziś obrósł gałązkami
na których wiszą
zielone żołędzie
Dębki, 2 września 2011
przywiozles Krzys z debek morskie zoledzie:)))
zgłoś
przysłowie powiada -- nie wozi się drzew do lasu a więc nie przywiozłem--- mam swoje
zgłoś
Trochę bym miała sugestii do rozważenia, Krzyś. ;) Pierwszy wers – „na brzegu stoi mędrzec” – tak bym to widziała./ - „jest pogodną myślą” – na „jest myślą pogodną jak…”/ - „ciało jego/spragnione jest pieszczoty” – „jego” jest powyżej, tu bym dała „ma ciało spragnione pieszczot” (w l.m. – lepiej brzmi)/ - „dźwieki” – dźwięki/ - „lecz stoi” – masz powyżej „stoi” – może „lecz trwa jak drzewo”?/ - „kwitną zielone żołędzie” – żołędzie nie kwitną, to owoce – może „wiszą zielone żołędzie”?// Te Twoje opowiastki mają urok, więc warto by to trochę dopracować. ;) Buziak. :)
zgłoś
dziękuję i ściskam cię za twoje rady----- dzięki za zainteresowanie moimi historyjkami
zgłoś