Sztelak Marcin, 5 stycznia 2016
Kobietom mojego życia, szczególnie tym,
których nie poznałem.
Spluwam pod wiatr, to niebezpieczne
zajęcie. Szczególnie gdy zaschnie w ustach
i ciężko wykrzyczeć:
Kurwa, czy ten świat zawsze
był taki piękny.
Co prawda miałem pisać o twoich wargach,
ale, wybacz, są takie trywialne.
Pomijając pocałunki i uśmiech,
gdy znowu buduję dla nas dom.
Począwszy od dachówki.
Zresztą w połowie drogi zapomnę
wyszeptać imię,
jak zawsze w najmniej odpowiedniej chwili.
Oczywiście odejdziesz, a ja będę klął w żywy
fundament. Później splunę,
nie raz, raczej do utraty śliny.
Tak że nie usłyszysz kiedy wycharczę spierzchnięte:
Kurwa, czy ten świat zawsze
był taki pusty.
Sztelak Marcin, 4 stycznia 2016
Za zasłoną burz śnię umarłych,
milczą wiedząc, że nie zrozumiałbym słów
stwardniałych na wargach.
Mimo to układają się w zdania, takie jak:
Piotruś Pan nie żyje,
ewentualnie nigdy go nie było.
Otwieram oczy klnąc w żywy kamień,
w rogach pokoju bogowie żywiołów
szepczą zapomnienia.
Więc skoro nie zmieszczę testamentu
w dziurawych kieszeniach to obwieszczam
ogniem, wodą, powietrzem i ziemią:
Bronek spod Sklepu nie żyje,
ewentualnie nigdy go nie było.
Sztelak Marcin, 3 stycznia 2016
Szlaki wytyczone do ostatniego kamienia,
ziarnka piachu.
A na poboczach sakwojaże pełne zaniechań,
każdego rodzaju.
I pobożnych życzeń: szczęśliwej drogi
albo powrotu do domu.
Ale nie ma możliwości zawróceń,
o czym wiedzą nawiedzone staruszki.
Chociaż mówią o nich: czarownice
uśmiechają się splataną siecią zmarszczek.
Wiedza kosztuje, najwięcej, kiedy przyszłość
nie jest tajemnicą.
Ot proste, zakręty, ulice.
I jak było na początku prawdopodobnie
będzie pod koniec.
Sztelak Marcin, 2 stycznia 2016
Kolekcjonerzy zapomnień czekają na otwarcie
siódmego kręgu, powiedzmy nieba.
Cierpliwie, nieprzerwanie.
Świat nie różni się od tego z obrazka,
pomijając szczegóły.
Tak nieistotne jak zmiana pór roku,
niesprzyjająca aura.
Dlatego niektórzy zbierają cudze marzenia,
niczym swoje.
Wieszają je na ścianach. Zasypiając
nie myślą o ich spełnieniu.
Wystarczy fakt posiadania. Czegokolwiek,
na własność.
Później świt ich wygania,
znów czekają.
I tak od początku do końca.
A nawet poza granicami.
Sztelak Marcin, 1 stycznia 2016
Sprzedane dziewictwa tracą na wartości,
zgodnie z prawem podaży i popytu.
Stoimy w miejscu. Chociaż twierdzą,
że wciąż idziemy.
Naprzód.
Z głową skierowaną w dół, bijąc pokłony
bogom najbardziej aktualnym
w tym sezonie.
Oczywiście zdarzają się bunty,
skazane na niepowodzenie.
Przecież nie można dogonić własnego
cienia, szczególnie w pełnym słońcu.
Natomiast w ciemnościach go nie ma,
absolutnie.
Jedynie strach i ciarki,
na krzyżu.
Tylko czasami w oczach dziecka
można dojrzeć zrozumienie,
lecz to mija. Wraz z cząstkową utratą
wyobraźni.
Więc nadal stoimy w miejscu. Chociaż twierdzą,
że to naiwność.
Święta, ale zawsze.
Niekiedy bezgraniczna, a nawet śmiertelna.
Sztelak Marcin, 31 grudnia 2015
Szalone czarownice zbierają znaczki
z nigdy nie wysłanych listów.
Później szepczą zaklęcia podsycając
ogień nierównością oddechów.
Każda garść ziemi przytula do piersi
szepcząc: matko. Lecz ta milczy,
wielokrotnie przeklęta.
Więc rzucają na wiatr wszystkie słowa,
nawet te pierwsze. I już nie wróżą
z krwi niewiniątek.
Czekając na ostatnią próbę
ślą pocałunki poprzez wodę.
Ta coraz głębsza i głębsza.
Aż do zachłyśnięcia.
Może tylko jeszcze uśmiech,
szyderczy – jak najbardziej.
Sztelak Marcin, 30 grudnia 2015
Jesteśmy otwarci na wszelkie
anomalie. W łonie matki,
dalej zwanej ziemią.
Tuż przed północą rzucamy
czary – nieskuteczne.
Niczym garści pełne zaniechań.
Więc wędrujemy, bezcelowo.
To szwendanie kończy się wraz
ze świtem.
Wtedy zrzucamy niewygodne skóry,
byle jak wpychając je do szafy,
pomiędzy te zszargane w innym życiu
oraz wczorajsze trupy.
Pozostaje sen o czynach na miarę.
Urojeń i konfabulacji.
Sztelak Marcin, 29 grudnia 2015
Uwięzieni w klatce mieszkań, dróg
przechodzonych na przestrzał
nadajemy sobie prawo do zerkania
poza siebie.
Raz po raz, ukradkowo sprawdzając
czy wciąż istnieją rzeczy mijane
przed chwilą. I przede wszystkim
cień,
rzucany coraz cieńszym pasmem,
bo ostatecznie świat nas strąci z pyska
jak pchłę.
Na razie wiemy jedno: kobiety widzą
za dużo kolorów, a my twierdzimy,
że podstawowa paleta musi wystarczyć
Paleta nie tylko barw.
Sztelak Marcin, 28 grudnia 2015
Kaszaloty śpią na stojąco mrucząc
swoje pieśni. Szeroko otwieram okna,
jednak dźwięki zamierają gdzieś
na krawędzi nieboskłonu.
W wypatrzonym świecie luster nadal udaję
człowieka. Fałszywie nucę hymny
ku czci rozumu. Mimo wszystko
kurczę się do rozmiaru egzystencji.
A w tle majaczy granica.
Nieprzekraczalna, ale za nią cisza.
Błogosławiona.
Lub przeklęta.
Sztelak Marcin, 27 grudnia 2015
Jeszcze bardziej grzebiących
w umysłach; nie przytulano mnie w dzieciństwie,
więc piję wódkę zamiast wina.
Ponadto miewam sny, na przykład:
W bliżej nieokreślonym wymiarze zawodowo
zbieram kapsle, płacą banknotami z Judaszem
(w jego oczach widać przyszłość).
Kolega twierdzi, że to zaczadzenie
wiekiem, za jakieś pięćdziesiąt lat minie.
Definitywnie.
Mając nadmiar czasu czekam. Na lepsze
powody do życia, zresztą nie chcę
mi się wprowadzać zmian.
Przed końcem świata.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
17 stycznia 2026
wiesiek
17 stycznia 2026
sam53
17 stycznia 2026
tetu
17 stycznia 2026
dobrosław77
17 stycznia 2026
violetta
16 stycznia 2026
Yaro
16 stycznia 2026
wiesiek
16 stycznia 2026
smokjerzy
16 stycznia 2026
Yaro
16 stycznia 2026
smokjerzy