10 grudnia 2022

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Wycinanki

Infantyle wzorki na serwetce
z przydrożnego baru,
dwie piędziesiątki i śledź,
nie wiedzieć czemu po japońsku.

Tak czy inaczej trauma,
ze szczególnym uwzględnieniem
czwartej tuż przed wschodem,
gdy bełkot staje się adekwatny
do zastanej sytuacji.

Piszemy wiersze, szlaczkiem.
Na stole zalanym kompotem,
podobno z brzoskwiń.
Chociaż nie rosną po tej stronie
knajpy.

Oczy bolą jak wszyscy diabli
z nadzieją pukający do okien.
Tradycyjnie zamkniętych na pętelkę
z hetką, czy jakoś podobnie.

A wolne konie cwałują, hołubce
na oślej łące. Uparty tętent w głowie.
Czas kończyć, iść w stronę światła.

Tylko razi a tunel cholernie wąski
i żal niedokończonej wycinanki.

Weronika
10 grudnia 2022 o 14:03

Żal natury, że martwa.

zgłoś

a
10 grudnia 2022 o 18:35

Nie lubię tu komentować ( na Trumlu oczywiście), bo wszyscy się zaraz obrażają, wiec przemilczę... Cóż, poezja to sztuka, a samo pisanie nie. Miłego wieczoru.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się