29 września 2018

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Wiersz w sosie własnym

 
Idźmy, póki świat zachodzi
za uporczywe słońce.
Na drogę beczka soli i dwa
śledzie. Przyszpilone martwotą.
 
Nic nie pomoże, już nie będziemy
pisać wielkimi literami.
Pozostaną drobne, rozmienione
w skarbonce.
 
Jednak skarb i jeszcze wiersz
o niczym, ale skursywiony:
sam siebie zaskoczył, gubiąc
oczy. Na pustyni bez
zakwitł.*
 
* Z możliwością transkrypcji 
na głagolice. W czasie przyszłym,
niedokończonym.

alt art
1 października 2018 o 10:17

rzęsiste oklaski..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się