Obiata dla bezimiennej

 
Wczorajsze barwy rozmazane na szkle
spływają niczym krew ofiarna.
Strużki wsączają w podniebienie
smak gorzkich migdałów, powoli wypełnia
zapieczone gardło.
 
Natrętny szept rozbija powietrze w mozaikę:
jednak to śmieszne, umiera kolejny świt,
a ja wciąż słyszę spadające gwiazdy.
 
Tylko szkoda, że snujące się dymy
to dogasające sterty niespełnionych życzeń.
Więc drżącą ręka zamykam noc
w słoiku i wciąż nie jestem gotów.
 
Ale to przyjdzie samo, nawet nie zapuka,
spokojnie przesączy się przez szpary
pomiędzy każdym krokiem 
sekundnika.

alt art
11 july 2018 at 17:40

dziwne, przecie w przedsionku piekła powinno być cieplej..

report

xyz
11 july 2018 at 20:00

Jerzy Alski zawsze pełen wykwintnej ironii ;))

report

alt art
12 july 2018 at 09:52

sherry zachwyca, sherry oszołamia..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register