10 lipca 2018

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Nieodkupienia

 
Noc, poza nią ręce ubabrane
po łokcie.
To jeszcze nie krew – szepczą czyjeś usta,
złożone jak do pocałunku.
 
Pożegnanie na szklanej tafli
boli podobnie do kroków
cichnących za zakrętem słów.
 
I oczu wypalonych ostatnim mrugnięciem,
chyba nawet ironicznym,
skoro to lepsze niż współczucie.
 
Zresztą wszystko blaknie, wystarczy przejść
poza rozsypany dzień.
I przynajmniej udawać sen
bez obecności.
 
Wsiąkła, przed przelaniem – szepczą te usta,
już nienazywane.

alt art
10 lipca 2018 o 16:21

nie blaknie ale szarzy..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się