Dziedzictwo, czyli traktat o patrzeniu przed siebie
Kiedy żyła jeszcze babka i kilka innych mniej lub bardziej
mi bliskich osób, siadałam na ganku i obserwowałam niebo.
Chmury przybierały kształty, o których teraz nie mają pojęcia.
Babka przepowiadała, że tak będzie, że tak być powinno
i jest w tym sens. Podsuwała pod nos kubek gorącego kakao
lub galaretkę z owocami w zależności od pory roku.
Cała dzieciarnia z wioski marzyła o babcinej galaretce
w kryształowych pucharkach. Pewnego popołudnia
przyglądałam się chmurom tak natrętnie, aż zerwał się
porywisty wiatr. Deszcz. Grad wielkości kurzych jaj.
W kamiennej piwniczce nadsłuchiwałyśmy zniszczeń.
W każdym westchnieniu babki słyszałam umierające lilie.
Trzydzieści lat później umierała babka. Leżała spokojnie
w szpitalnym łóżku, w moim dziecięcym pokoju.
Powiedziała, żebym więcej nie patrzyła w niebo.
przypomnial mi sie cytat "sprawiedliwosc niebieska od krolewskiej inna/ to cierpieniem nagrodzi- to bogactwem stoczy/ opatrznosci wyroki jak po deszczu rynna/ i kto jeno w niebo patrzy- tego i zamoczy"
zgłoś
według mnie ta babcia wpadała tez w zachwyty i byla najważniejsza na świecie nie tylko dla siebie i takie babcie mają szalone miejsca w niebie
zgłoś
chmury nie mają pojęcia? w każdym westchnieniu babki, kto słyszał?
zgłoś
no teraz nie mają, a wtedy miały, wszystko się zmienia, nawet chmury z biegiem laty - taka metafora, słyszałaś co to jest metafora?
zgłoś
znalazłam zagubione "m" - wielkie dzięki za wnikliwe czytanie.
zgłoś
z biegiem lat*
zgłoś
smutne. taka nostalgia się wkrada: za prostotą, dzieciństwem, ludźmi, którzy od nas odeszli. poruszyła mnie Pani KJ
zgłoś
Dziękuję. Proszę bez Pani, po to się te nicki wymyśla, żeby było bardziej bezpośrednio.
zgłoś
"Pani" było użyte jako zwrot grzecznościowy wyrażający szacunek. Są takie momenty, że nawet z najbliższą przyjaciółką go używamy
zgłoś
Taki gawędziarski wiersz tym razem. Nie skrótowa synteza sytuacji, ale opowieść. Opowieśc, która zmusza, żeby wejść tam, przycupnąć, popatrzeć, przeżyć grozę gradu. A śmierć, jest nieuchronna. To nie dramat, to oczywistość.
zgłoś
Pozwoliłem sobie na to powiązanie, bo znowu poczułem bliskość naszych wrażliwości.
zgłoś
nostalgia totalna
zgłoś
Patrzec przed siebie i wspominać cudowną agnatkę-bardzo to chwali.
zgłoś
Nie jestem taka zupełnie pewna tego wiersza, jest całkiem inny od reszty, odtaje, ale jednocześnie jest zupełnie mój. Waldku, już niejednokrotnie znajdowałam "swoje" słowa w Twoich wypowiedziach, czy w tekstach, czy komentarzach, a i tak zdziwiłam się (bardzo) Twoim pod tym tekstem słowami. Pani Wando - bardzo dziękuję. Lauro, Jarku. I jeszcze Jarku, ale jak to przed siebie i wspominać ? :))
zgłoś
Chyba nie zauważyłaś, Królowo, że odpowiedziałem na Twój wiersz własnym (a raczej powiązałem Twój wiersz z moim wcześniej tutaj wrzuconym) :(
zgłoś
Królu Złoty, no strasznie przepraszam, nie spodziewałam się. Już tam biegnę.
zgłoś
i prawidłowo, że nie jesteś pewna - bo i ja nie jestem pewna...pobrzmiewa lekkim fałszem - nie znam ludzi, którzy nie patrzą w niebo, czy w to bliższe, czy też w dalsze, a wtrącenie o dzieciarni, która jakoby marzyła...jest już tylko imaginacją autorki i niepotrzebne w tekście (moim zdaniem) - fajne są westchnienia babki
zgłoś
ojej, ojej, na tej wsi, dzieciarnia pchała się drzwiami i oknami do ogrodu mojej babci, u niej wszystko było eleganckie, a to co nie, elegancko zakamuflowane np. serwetą. Bardzo nie lubię jak ktoś mi zarzuca manipulację, Poezję traktuję bardzo osobiście i nie bawię się czytelnikami. Nie dopisuję i nie wymyślam. Nigdzie też nie napisałam, że nie patrzę w niebo, tylko, że to nie kończy się dobrze.
zgłoś
nawet za tym, że obecnym patrzeniem świadczy fakt, że chmury już nie te same, czyli wyobraźnia.
zgłoś
Na tej wsi - Wola Kocikowa, pasła gęsi Lodzia, te trzydzieści lat temu, dzieci w wakacje pasły gęsi. Lodzia mieszkała w jednej izbie z rodzicami i siostrami. Lodzia zresztą skończyła UJ. Spotkałam ją kiedyś, tam na tej wsi, odwiedzała rodziców. Powiedziała, że ten babciny kisiel w pucharkach czasem śni się jej po nocach. I tu nie o smak kisielu, czy galaretki chodzi, ale o oprawę.
zgłoś
Kolejny wiersz o przemijaniu, który zaszedł mi za skórę. :)
zgłoś