Tajemnice przeciwgruźlicze, czyli Szopen z pozycji ryczki
Mamy swoje tajemnice. Milczę,
Jolka milczy. Wybuchamy śmiechem. Taka
babska przyjaźń z aktualizowaniem danych.
Jolka jest moim twardym dyskiem.
Dyskiem Joliki jestem ja. Pamiętam jej
czerwoną czapeczkę z krótką antenką.
Jolka czapki nie pamięta, ale pamięta
jak zjeżdżamy na saneczkach spod pawilonu
czwartego. Moje sanki są ciężkie i dębowe,
Joliki sosnowe i co roku nowe. Dzieci jest tam
więcej, ale my jakoś zawsze razem. Pewnie
to sprawka Szopena, który zawsze ma dla nas
landrynki. Z każdym dniem jest chudszy
i bardziej naprany. Woła nas z okna niskiego
budynku, do którego wchodzą czwórkami,
a na który patrzy się z mojego dziecięcego pokoju.
Skradamy się. Stajemy na ryczkach. Zaglądamy
i zwiewamy w krzaki przerośniętych porzeczek.
Jolka wie. Ja wiem, co robi Szopen
przy metalowym stole, ale nadal
uwielbiamy ssać kolorowe karmelki.
I chociaż staramy się ssać, jak najwolniej,
to ani ja, ani Jolka już nie mamy złudzeń,
że jutro będzie dłuższe, niż wczoraj.
z cyklu "z Jolką"
http://www.supershare.pl/?d=886E80EF2
czyta Wanda Szczypiorska
Kim Jo, a ja tak lubię długie tytuły!
zgłoś
ja też.
zgłoś
Grzeczna, dziewczynka, a wiesz, Sobieski ostatnio ma wyśmienitą karmelkową wódkę!
zgłoś
Czas na kilka słów o Sobieskim
zgłoś
już zdążyłam wymienić Szopena. A co do wódki karmelkowej, to jaki ma kolor i smak?
zgłoś
Karmelowy smak, kolor trudno mi określić, bo jestem facetem a nie jest on barwą podstawową, taki pomarańczowawo - brązowy? Ale to delikatne zabarwienie.
zgłoś
A Szopen był dobry w tytule.
zgłoś
też mi go było szkoda, więc dołożyłam.
zgłoś
mówili na niego Szopen, bo z tego budynku wychodziło się z marszem Fryderyka Chopina, miał na imię Gustek.
zgłoś
Tą ryczką mnie zaskoczyłaś trochę, myślałem, że to śląskie, gwarowe.
zgłoś
gwarowe, ale śląskie i wielkopolskie, i zagłębiowskie. u mnie w domu wieloregionalnym, wszyscy znali znaczenie tego słowa.
zgłoś
Ktoś to musioł do dom przynieść.
zgłoś
ale niewykluczone, że znam to od mamy, bo sama urodziłam się w Katowicach, w mieście, gdzie i ona się urodziła i wychowała, albo od ojca, urodzonego i wychowanego już w Chorzowie. Czyli Śląsk górą.
zgłoś
w nastepnym utworze pewnie bedzie tytka wymborek i antrejka. i wuchta wiary w kolejce po pyry ;P
zgłoś
Jo jak mnie ta Twoja Jolka wciaga! I to jutro ktore bedzie duzsze niz wczoraj...
zgłoś
Dziękuję Jarku. Ale jutro nie będzie dłuższe, niż wczoraj!
zgłoś
coraz bardziej podobają mi się wiersze z Jolką -i warto zaglądać tu w samo południe by nasycić się do woli --no tak co dębowe to dębowe a nie jednorazówki niby sosnowe :)
zgłoś
ale jakie ciężkie, jak je człowiek zawlókł już na szczyt to ledwie zipał.
zgłoś
Jak dla mnie rewelacja! Pochodzę z Wielkopolski i... znam "ryczkę":). Utwór przeczytałam jednym tchem... Miłego dnia :-).
zgłoś
a ja nie wiem skąd pochodzę, bo moi dziadkowie,pradziadkowie, każde z nich ma inne korzenie, mam duży sentyment do Śląska - Katowic, do Jury ( chociaż tam nikt się nie urodził, a tylko pomieszkiwał), do Bystrej około Bielska, do Bielska, do czeladzkich Piasków. Sześć lat byłam też związana z Krakowem, ale do niego sentymenty wcale nie mam. Chyba w głębi serca, pomimo Gdańska, Racławic i Poznania, Niemców,Szwedów, w głębi serca jestem Ślązaczką, ale wszędzie czuję się u siebie.
zgłoś
No to ładnie się Tobą w tym sanatorium zajęli, nie wyglądasz na dogorywającą na gruźlicę poetkę.
zgłoś
ja w tym sanatorium dorastałam, a nie chorowałam, bo moi rodzice, jak i rodzice Jolki tam pracowali.
zgłoś
to w ogóle dziwna historia, jak się teraz zastanowię, przy bramie głównej była portiernia, strażnik plus telefonistka z centralką i nie wpuszczali dzieci poniżej piętnastego roku życia na odwiedziny, cały teren ogrodzony, a my dzieci sanatoryjne jakby wyjęte spod prawa, bawiliśmy się na terenie całego sanatorium, mieszkaliśmy, mieliśmy swoją świetlice, kino, przedszkole, boisko, plątaliśmy się między czterema pawilonami szpitalnymi, między spluwaczkami, kapliczkami, parkami, bo tu też stały budynki mieszkalne, takie małe miasteczko, tylko do szkoły chodziliśmy za bramą na wieś.
zgłoś
http://www.supershare.pl/?d=886E80EF2
zgłoś
ooo, dziękuję:)
zgłoś
a tu przy "zwiewamy" , aż zaczęłam przebierać nogami do ucieczki, bardzo wiarygodna interpretacja! Poza tym zakończenie wyśmienite.
zgłoś