Martyna wie co trzeba
zrobić człowiekowi
żeby wyszedł na ulicę
żeby pozwolił się krzywdzić
Martyna wie że płacz
tylko nakręca oprawcę
jest taka sama
lubi jak płaczą dzieci
Martyna zostawia je
na śmietnikach
kiedy słyszy ich lęk
biegnie na pomoc
Tuli je mocno całuje
a gdy drżenie
drobnego ciałka ustaje
czuje się spokojna
Matka Ann nigdy nie miała
takiej dobrej niani
bo kamerka nie monitoruje
śmietnika
Martyna dostaje
dodatkowe sto euro
lecz i tak odejdzie
kiedy Ann zacznie mówić
No. Celna wydaje się w całym tym tworzącym się cyklu jego zgrzebność, jakaś taka przeraźliwa plebejskość katastrof. Zanika przeszłość. Szlag trafia przyszłość. Diabli wzięli subtelności. Przetrwać - to zamaskować braki: z całej cholernej metafizyki zostaje instynkt. Mordercza pociecha.
zgłoś
Jeśli już czytelnik na tym etapie jest tak blisko założenia to chyba dla autora dobrze. Nie wiem tylko jeszcze czy założenie jest dobre. Oczywiście to się okaże z czasem, jeśli nie braknie mi zapału i konsekwencji. Dziękuję za komentarze isso.
zgłoś
Na tak. W przedostatniej strofie może niepotrzebne powtórzenie? Wiersz surowy, oszczędny.
zgłoś
Racja. Usunęłam Matkę Ann.
zgłoś
heh, czytanie takiej treści w takiej formie, to tak, jakby pozwolić się nacinać żyletką, powoli i dokładnie. Robi wrażenie.
zgłoś
nie jest to zarzut, podziwiam, po napisaniu takiego cyklu długo musiałabym się odmrażać.
zgłoś