Na trzecim piętrze rusza się firanka.
Przyszła do mnie w nocy.
Szczekałyśmy przez chwilę.
Żadnych demonicznych twarzy,
tylko moja i Emily. Strasznie
duże miała dłonie, jak facet.
Obudziłam się o ósmej,
Emily w moim śnie śni
spokojnie, więc
zostawiam ją
samą.
Wrócę do niej , tak
jak wracam do snów z tatą.
Tata czeka na mnie zawsze
za tą samą siatką z drobnym oczkiem.
Dotykamy się końcem
palców.
bardzo dobry tekst, choć połowicznie rozumiem :D
zgłoś
Florianie, dziękuję- to bardzo stary tekst, odnalazłam go dzisiaj w sieci, wkleiłam go tutaj i się przyglądam :)
zgłoś
podoba się bardzo ale też mam swoje domysły i różnie to biorę:)
zgłoś
też tak mam ;)
zgłoś
:) - dziękuję.
zgłoś
moze z tego bedzie piekny cykl podobny do Jolki, narazie nie widze_serducho Asiu:)
zgłoś
Jak zwykle... Refleksyjnie, nawet z pewną doza ukrytego okrucieństwa... Znakomita Poezja...
zgłoś
znam ten wiersz, a to znaczy, że naprawdę dobry, ponieważ zapamiętał się - osobiście nie lubię określenia 'opuszkami palców' (to takie wyświechtane) może 'końcami, koniuszkami...hmm...
zgłoś
masz rację Gabrielo, zamienienie opuszkami na końcem pozbawia tekst banalności, a dodaje pożądanej dwuznaczności.
zgłoś
wreszcie coś znalazłem co można z przyjemnością przeczytać :))znaczy tu na trumlu bo Twoje pisanie mnie najzwyczajniej podrywa :)
zgłoś
dziękuję Darku.
zgłoś
fajny
zgłoś
...jakie piękne....
zgłoś