nie lubię oplatać słów bluszczem. walę prosto z mostu,
dlatego mama przeze mnie płacze. wiem, że to źle,
ale uczyłam się dyplomacji, siedząc pod drzwiami
z nożem do krojenia powszedniego chleba.
noc w noc oszukujemy siebie, wymyślamy kłamstwa
w rozpaczliwej nadziei, że jutro staną się prawdą.
i stają się. po śmierci miałyśmy być szczęśliwe,
obiecałyśmy to życzliwemu Bogu, a modlimy się
o reinkarnacje. odjeżdża autobus. wskakuję jeszcze
z paczką papierosów i rozmienionymi pięć euro, żeby
mama miała na ubikację. czeka ją długa podróż,
bo ona boi się latać, znikąd donikąd.
rozmienionymi pięć euro--> rozmienionymi pięcioma euro, to ci niczego nie zaburzy; ładne
zgłoś
cale szczęście, że nie pięcioma euroma:) - ciesze się, ze czuwasz. dziękuję.
zgłoś
świetny wiersz-znikąd do nikąd- :) pzdr
zgłoś
dziękuję
zgłoś
Jeśli to nowy tekst, Joasiu, to chyba wracasz do formy :)
zgłoś
obawiam się, że brak formy zawsze u mnie objawia się formą :-)
zgłoś
tak, dzisiejszy.
zgłoś
to ciekawe.....kłamstwa w rozpaczliwej nadziei, że jutro staną się prawdą.....nie ufam w życzliwość Boga...............ale moje wizyty jakże podobne
zgłoś
bywa bardzo życzliwy, osobiście sprawdziłam :-)
zgłoś
Witam :) zanim się zalogowałam na trumlu - już czytałam wiersze niektórych osób, między innymi Twoje. Jestem pod dużym wrażeniem. Pozdrawiam :)
zgłoś
a to ciekawe, gdzie? tutaj?
zgłoś
i to jest w tobie to czego nie ma u Barthkowskego -opowiadasz sobie jakieś tam historyjki i tak jak tutaj mocno podkreślone ale z pełną gracją słowną i smakiem -np:"ale uczyłam się dyplomacji, siedząc pod drzwiami z nożem do krojenia powszedniego chleba. " bardzo dobry wiersz a z tą formą u ciebie to myślę że ona cały czas cię lubi i się nie rozstajecie :))
zgłoś
bardzo mi miło, Darku, że tak myślisz.
zgłoś