Karma dla psa, czyli straszna historia z morałem
(stary, poprawiony tylko)
Nie ma psa - powiedziała mama, kiedy zadzwoniła późnym
popołudniem. Mama spędziła kilka dobrych dni u mnie.
Nazywała mnie swoją córeczką, a ja ją moją mamusią.
Jadzia od Koclęgów zajmowała się psem,
a ja zajmowałam się mamą.
Ale Jadzia nie lubiła lizania, odpychała psa,
a on i tak wskakiwał na jej kolana. Uciekał i wracał.
Obwąchiwał ludzi na przystankach, wył nocami,
bo w nikim nie wywąchał mamy.
Mama musiała wracać.
Nie ma psa – powiedziała mama, kiedy zadzwoniła późnym
wieczorem, gdy już rozpakowała walizkę z psiej kiełbasy
i kaszy jaglanej, którą dostała w kościele dla najbiedniejszych
w Unii Europejskiej i wyciągnęła z torebki szczotkę
z prawdziwego włosia do czesania sierści.
Szukała, szukała. Wołała, wołała: Misiek, Misiek.
Pies wabił się Misiek jak przystało na porządnego
psa ze wsi, choć nie był swój. Przyplątał się
niczym moja mama. Obcy był. Stary był.
I nie lubił dzieci.
Nie ma psa – powiedziała mama,
kiedy podniosła już słuchawkę. Czekała.
Czekała. Czekała.
Następnego roku zmarła Jadzia.
ciekawy.
zgłoś
dziękuję, taki ma być! :-)
zgłoś
ja też obcy i stary, ale do Marlenki tęsknię; a Tobie, to nic nie znaczy..
zgłoś
Pamiętam alcie kochany. Nie wiem tylko na czym skończyłam wklejanie Marlenki, bo wszystko w poczucie braku sensu pisania jej dalej przerwałam i nie wiem teraz jak mam sobie z tym poradzić, żeby od początku nie zanudzać. Poza tym ostatnio coś opuściłam się znowu i sama rzadko do niej zaglądam.
zgłoś
podpowiedz mi jak mam to zrobić, dalej ciągnąć, czy od poczatku znowu? A może zacznę wrzucać pokolei w odcinkach na bloga i zostawię tutaj tylko linka?
zgłoś
nie ma psa to i opiekunki nie ma. " Przyplątał się niczym moja mama. Obcy był. Stary był. I nie lubił dzieci." smutne, chociaż wydaje się autentyczne, nie ma to jak stare, dobre pisanie -Dobrego 2013 ROKU - ***
zgłoś