Mam dziesięć lat. Od trzech mieszkamy w fliglówce.
Fliglówkę wybudował mój tata. Pomnik stoi do dziś.
Kiedy spoglądam na niego po latach, nie widzę
kwadratowego klocka z dziewięcioma lokalami,
z suszarnią przy piwnicach, ale nasz dom. Mój
i Jolki. Jolka mieszka piętro wyżej, z bratem
i z rodzicami. Nocami przesiadujemy na korytarzu,
szepczemy o chłopakach. Jeszcze wtedy nie
wiem, że jak bawię się bez Jolki w ciuciubabkę,
chłopcy kładą się na posadzkę i zadzierają głowy.
Nie domykamy drzwi i dlatego w naszej kuchni
mieszka mysz. Zostawiam dla niej ser, ale
i tak woli torebki z cukrem na kartki.
Życie takie już jest, zależne od tego, by
nie znaleźć się w nieodpowiednim miejscu,
w nieodpowiednim czasie. Życie nie ma szans, gdy
przebiega przed nosem taty. Tata ćwiczył palce na
sonacie. Do perfekcji opanował późny okres;
śmierć z wbitym widelcem, śmierć w krawacie, życie
w nieodpowiednim czasie i spektakularny finał.
z cyklu "z Jolką"
Rubato* (z wł., oznacza dosłownie obrabowanie) - chwiejność tempa wynikająca z dowolnego wydłużania i skracania dźwięków, lecz takiego, by średnie tempo na przestrzeni odcinka granego rubato było zgodne z oryginalnym.
no i nie da sie w tym tekscie ominac tego dostawania obuchem w leb w ostatniej zwrotce...
zgłoś
jak w sonacie Beethovena.
zgłoś
Powtórzę za klasykiem - w poezji najbardziej lubię prozę i z resztą chłopaków kładę się na podłodze i zadzieram głowę.
zgłoś
Waldku, ale czy zauważyłeś jak zbieżne są nasze wiersze.
zgłoś
zresztą dzięki "pierwszemu zabiciu kociąt" wygrzebałam ten wiersz z archiwum.
zgłoś
Zauważyłem, Aśka. (Jeszcze ciekawsze jest to, że młodsza siostra Aśki ma na imię Jolka).
zgłoś
i gryzonie.
zgłoś
Bardzo się cieszę, Natare.
zgłoś
ja tymczasem wpatruję się w ekran i wyobrażam sobie jak mysz podgląda bawiące się "w ciuciubabkę "( w weszło na Jolkę - ja też bym tak chciał -hi hi ) dziewczyny i potem dołącza - ucieszyłem się kiedy zobaczyłem wiersz "z Jolką "
zgłoś
chciałbyś jak mysz? Mysz skończyła na widelcu. :)
zgłoś
Bardzo dobrze opowiedziana historia, wszystko można sobie wyobrazić: i korytarz, i mysz chrupiącą cukier na kartki. Porażająca refleksja na temat życia. Jestem pod wrażeniem.
zgłoś
chciałbym jak "w" z Jolką a czemu dziewczyny nie bały się myszy ?? u Kazubka chłopcy bali się szczurów -nie chcę jak mysz ani też jak kociak bo wtedy nie mógłbym oglądać "Pierwsze zabicie szczura (Ballada podwórkowa) " i tej odpowiedzi -- naczytałem się w samo południe i mykam bo jeszcze mnie zjedzą na obiad --oba utwory zostawię sobie na kolację jeszcze :)
zgłoś
fantastyczne!
zgłoś
Agnieszko, Darku, Jarku - dziękuję.
zgłoś
Zamawiam prenumeratę na Jolkę. Super :)))
zgłoś
świetnie. tylko tego uśmiechu nie rozumiem na końcu, tyle trupów, a ty się śmiejesz:)
zgłoś
Z radości, że jest co do czytania a usmiech do Ciebie
zgłoś
familiarność wiersza dzisiaj to ewenement ale i sztuka podania zwyczajnych rzeczy powszednich w sposób niepowszedni, jak przystało na sztukę - bez wątpliwości, to się tu udało; podróż wstecz jest rodzajem ocalenia tego co najistotniejsze - radości życia, dziecięctwa, fundamentu; czytałem z przyjemnością; J.S J.S
zgłoś
Bardzo mi miło, Jacku, dziękuję.
zgłoś