Jolka zjadła trzy pączki, posypane pudrem.
Będziesz gruba, mówię. Patrzę na jej piersi.
Jędrne, pełne, duże. Przysięgam,
że rozumiem mężczyzn.
Inny teren.
Przejście, Lizol. Skalpel. Cięcie.
Jedna. Druga. Wczoraj
w Castoramie spotykałam jej syna.
Pękam, jak skorupka jajka. Myślałam,
że mam grubszą skórę. Płynie ścieżką
wspomnień bułgarska kadarka.
Jolka głośno się śmieje, a ja znowu jestem.
z cyklu "z Jolką"
a ja znowu jestem... tchnienie ostatecznego...bardzo dobry wiersz Joasiu.
zgłoś
Dziękuję Jarku, u mnie w wierszach śmierć i życie, ból i radość zawsze razem.
zgłoś
Ten tekst jest utytłany elementami o różnej sile, różnymi znaczeniami. Wykorzystuję „Jolkę”, żeby łączyć pozorne głupstwa z rzeczami ostatecznymi. Zwykle takie rzeczy się separuje, tworzy ekstrakty. Trochę to moje pisanie ryzykowne, Jolka pełni różne funkcje w zależności od potrzeb. Raz jest, moim odbiciem, innym razem jest jakąś tylko jedną moją stroną, o której ona sama nie chcę mówić i używam maski. Często jest samą Jolką taką jaką ją widzę, ale też nie mam stuprocentowej pewności, że ona nie zakłada przede mną maski. Zakładam, że nie. Jestem uczciwa wobec czytelnika. Jeśli mówię, Jolka jest prawdziwa, ja jestem prawdziwa to konsekwentnie się tego trzymam.
zgłoś
hahaha, napisałam sobie recenzję, no nic :))
zgłoś
Czy Jolka zna te wiersze?
zgłoś
chcesz mnie szantażować? nie ma o nich pojęcia.
zgłoś
mój syn moją szczerość nazywa arogancją. Pojawiła się Maria, bo jakoś musiałam nazwać tę od syna, ale czy teraz rozjaśniłam ci tekst?
zgłoś
"Maria" leży pod brzózką, na cmentarzu w nowosądeckiej wsi, skąd pochodziła jej matka, a ona nigdy tam nie dorastała, ale sobie wyobrażała jako krainę szczęścia. Pięć lat chorowała. Najpierw straciła jedną pierś, potem drugą. Zmarła po siódmej chemii. Zostawiła po sobie syna ( tego z Castoramy). Pierwsza ingerencja chirurgiczna żadnych zmian złośliwych nie wykazała, po pięciu latach, a przed tymi pięcioma walki o życie, okazało się, że ma tego raka wszędzie, zupełnie prywatnie zrobiła sobie rezonans.
zgłoś
a mój 21, ale dopiero w lipcu :)
zgłoś
wróciłam do pierwszej, bo jednak uznałam, że wprowadzenie jeszcze innego bohatera nie służy tekstowi.
zgłoś
Joasiu i bardzo dobrze. Ja bez recenzji wiem:)
zgłoś
dziękuję Jarku.
zgłoś
trudno byłoby zrozumieć mi ten wiersz bez czytania komentarzy
zgłoś
mam nadzieję, że tylko trudno po mojemu, że miałbyś swoją interpretację, Darku?:)
zgłoś
lepiej napewno bym nie napisał ,chodziło mi tutaj o moje słabe rozumienie trudnych wierszy ,gdzie trzeba się podpierać inteligencją i znajomością tematów -ja zastanawiałem się co to takiego lizol i jak się ma czerwone wino kadarka do pączków i biustu --w żaden sposób nie mogłem znależć tu cycki --jejku teraz widzę ale plama niewiem czemu uskoczyło mi -"Patrzę na jej piersi " -cofam i będę musiał parę razy przeczytać zanim coś napisze --och ta moja pamięć b.dobra ale krótka , Jolka pewnie i ze mnie się śmieje -pięknie nic dodać nic ująć
zgłoś
nie "napewno", a "na pewno". nie inteligencją, a wiedzą, ale tu akurat ważne jest czucie. i nie "niewiem", ale "nie wiem" - wszystkie "nie" przed czasownikiem pisz ze spacją, takie mamy reguły w j. polskim. Czasem i mi się wydają zbędne, skoro i tak wiemy o co chodzi.
zgłoś