Sztelak Marcin, 12 sierpnia 2014
Po zacienionej stronie:
Wszelkie przesyty i niespójności w obrysowaniu
świata. Bolesne współczucia, cały szereg
umarłych monotonie uśmiechniętych.
W zanadrzu wróżbiarstwo z kości,
kart, stałe schematy dobrego dnia,
sen i inne przyjemności.
Patrząc w przeciwnym kierunku:
Zapowiada się ciepła noc,
tym lepiej – z braku antidotum
na święty spokój.
Sztelak Marcin, 11 sierpnia 2014
Mając do wyboru – wciąż zaprzeczamy.
Namiętnie poszukujemy zdrobnień,
uczepieni ścian, podłogi.
Kurczowo.
Ostatecznie kilka zdań, opowieści
bez siebie.
Dzień zamyka bilans strat
i minimalnych ustępstw.
Zasypiamy pogodzeni
z zamieraniem.
Na stygnących ustach.
Sztelak Marcin, 8 sierpnia 2014
Dzieją się niecuda, brak wskrzeszeń, rozmnożeń,
w zamian sporo przejść przez może
jutro, za tydzień, miesiąc.
Nawet z piekła nie zadzwonią, cyrografy wyszły z mody.
Żując chleb powszedni odpuszczamy
sobie. Winy i niewinny.
Błagalne modlitwy gubią adresata.
Śpiąc snem przerywanym – dziękczynimy.
Bez sił na amen, choćby wymamrotane,
przez zęby wbite w garść ziemi,
tą do przysypania.
Sztelak Marcin, 7 sierpnia 2014
Druga strona strony pierwszej:
Numeracja snów, rodzą się na koniuszku
języka, obrzeżu łóżka.
Niepokalane.
Powietrze jak kryształ, gęste, coraz trudniej oddychać.
Drogi do wyboru, jak najbardziej rozstajne.
Kurz.
Skutek i przyczyna.
Pierwsza strona strony drugiej:
Pewne miejsce w statystykach, po przecinku.
Gruba, ciągła kreska, natrętne buczenie.
Powrót.
I niech będzie lekka,
in pace.
Sztelak Marcin, 6 sierpnia 2014
W głowie lęgną słowa nieparzystokopytne.
Zapisane zupą pomidorową na kartce
lustra tracą sens i rozmach.
Po podłodze toczą talarki monet,
a może kiełbasy myśliwskiej.
Gaszę światło w całej dzielnicy, magiczna
różdżka albo zwarcie. Na styku świtań.
Z rzeczy pewnych – rano przetrę oczy,
zęby, bulgocząc. Dzień spłonie
w rękopisie. Popiół do płatków.
Kawa. Okno. Wyjście awaryjne.
Utrata zmysłów, dalej zwana poezją,
bez wiary w kompozycję.
Jak wyżej, jak niżej,
et cetera.
Dobranoc dniu wywrócony na nice.
Sztelak Marcin, 5 sierpnia 2014
Najpierw wąż wysyczy przekleństwa
na rodzaj.
Szczególnie w odniesieniu do żebra.
Potem małe, kwaśne będzie kusić,
jak cholera.
Ziemia we władaniu, różne tam Kainy,
Able. Tym podobne historyjki.
Można powiedzieć od zarania
z piętnem.
Nadejdą potopy, a wrota Edenu wciąż
zatrzaśnięte. Na głucho.
I najsmutniejsza wiadomość od czasu
dnia pierwszego:
Jabłoń uschła. Śmiertelnie.
Sztelak Marcin, 4 sierpnia 2014
Jutro będzie nowy dzień.
– O, to wcale nie jest takie pewne –
mówi B. Potop, pożoga albo stonka,
kieszenie pełne pomysłów.
Dla dobra i na podobieństwo.
A telewizor śnieży, ogłuchł telefon.
Sodoma i Gomora – złorzeczy sprzątaczka
o szóstej dziesięć rano.
Poniedziałek, pierwszy po siódmym.
Ostatnie ostrzeżenie i sól coraz droższa.
Sztelak Marcin, 1 sierpnia 2014
Na ławeczka rozmieniają filozofie
i czerstwe bułki.
W kalejdoskopie cnoty kardynalne,
grzechy główne.
Najważniejsze – z ilu puszek wychodzi kilogram.
A Grecy pili wino rozcieńczane wodą,
tymczasem na Olimpie nektar i ambrozja.
Ba, tylko jak się tam dostać z takimi nogami
i w połatanych butach.
Barbarzyńcy odmierzeni butelką najtańszej
małmazji. Jakieś pięć pięćdziesiąt do raju.
A przynajmniej w bliskie okolice.
Sztelak Marcin, 31 lipca 2014
Instalacja elektryczna zakładana na dwadzieścia dni
przed potopem. Fachowa robota.
Chociaż dwadzieścia dni po nim wysiadły korki.
Krótkie spięcie z powodu zawilgocenia.
Ewentualnie arka zahaczyła o druty, plus z minusem.
Nieszczęście. Albo egipskie ciemności.
Jedyny jasny punkt – dziobowa latarnia.
Później już tylko Ararat i wszystko
potoczyło się samo.
Do końca. Brak zasilania.
Sztelak Marcin, 30 lipca 2014
Czas sypie się na głowy,
a nam to rybka – kolokwializm
na dobry początek.
I nie ma potrzeby martwić się końcem,
sam nadejdzie – kompletnie nieproszony.
Na razie jest dobrze – wciąż żyjemy.
Lepiej czy gorzej – bez znaczenia,
jedyne o czym trzeba pamiętać
to garść ziemi.
Licho nie śpi, więc także czuwamy.
Dyskusje ze szklanką półpełną
i żal pustej części.
Nieodzowne stany depresyjne oraz prawdy
na każdą okazję. Na przykład epitafium
albo testament.
Z kłamstwem na temat władz umysłowych.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
19 stycznia 2026
Jaga
19 stycznia 2026
wiesiek
19 stycznia 2026
tetu
19 stycznia 2026
sam53
19 stycznia 2026
sam53
18 stycznia 2026
Arsis
18 stycznia 2026
Atanazy Pernat
18 stycznia 2026
violetta
18 stycznia 2026
wiesiek
18 stycznia 2026
sam53