9 czerwca 2018

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Owadzi śpiew

 
Upał rozbiera
gęste powietrze miasta
na składowe.
 
Jałowy oddech domów
wypełnia płuca
zapowiedzią piekła.
 
Którego przecież nie ma,
jak twierdzą roztańczone
muchy.
 
Tylko ten asfalt przyklejony do stóp
i ciche szepty klatek,
beznadziejnie upojonych nocą.
Trwającą w pełni dnia.
 
A owady wznoszą od niechcenia
pieśni. Na pożegnanie,
na zatracenie. Chapeau bas.

alt art
9 czerwca 2018 o 11:55

o krok od głuchoty przewodzeniowej na skutek utraty funkcji przez proteiny rybosomalne..

zgłoś

jeśli tylko
9 czerwca 2018 o 13:00

popowodziowej..

zgłoś

alt art
9 czerwca 2018 o 13:29

chiba w nobla z medycyny mierzysz..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się