11 june 2012

na ryby

mieliśmy od rana
chęć
bo rzeczce leszczyk
obrodził w dreszczyk
longdrinki kije przypon błyszcz
w bagażnik namiot a wóz że poemat
poemat? a co! "dopóki się kręci"
czy jak to tam szło
obława obława na młode leszcze obawa
czy wziąć coś jeszcze może wabik
sztucer na kaczki wyłącznie w obronie
kapelusz lustrzanki telefon
jeszcze okład na skronie
GPS - skręć w lewo zbieraj punkty płać kartą
wreszcie brzeg brzozy pylą jak wtedy
gdy milczeliśmy mądrze czując że
było warto
z leszczynowym kijem ojciec niby się srożył
- co też matce powiemy
zapach ryby z patelni był za całą odpowiedź
leci w głębię zanęta
nie, nie było najgorzej


number of comments: 38 | rating: 15 |  more 

Istar,  

przeczytałam z przyjemnością, odczuwam bowiem ogromne przemęczenie ciężkimi wierszami, pełnymi smutku i skondensowanego bólu, pozdrawiam

report |

sisey,  

Rozumiem twoje zmęczenie i czasem podzielam. Pozdrawiam.

report |

filo,  

:) a jednak leszczynowy chyba bardziej, a za mną jeszcze nie leszcze a pstrągi w górskim potoku łapane "na rękę" ;) tak sobie przechodząc odpłynęłam we własne wspomnienia, wrócę, wrócę, a jakże

report |

sisey,  

yhm, tama z kamieni, a woda zimna, że aż boli i wyskakuje się na brzeg, choć na chwilę, by w lipcowym słońcu odzyskać stopy, a gdy już złapiesz takie tęczowe cudo, to nagle nie wiesz co dalej, i niby niechcący otwierasz dłonie - chlup!

report |

filo,  

dokłądnie - wypuszczało się, raz żaba, raz pstrąg, ale ten kropkowany :)

report |

q,  

ludzi przybyłeś łowić ;) lubię takie klimaty mentalne - dobra odskocznia, chociaż nie zawsze

report |

sisey,  

R. strasznie ewangelicznie zabrzmiałeś. Dziś, zdaje się, przewodnik stada potrzebuje czegoś więcej niż donośnego głosu i leszczynowej laski. Maiło być z lekkim: "siętęskni". Tyle.

report |

q,  

karkołomne zestawienie 'straszności' z ewangelicznością ;)

report |

ALEKSANDRA,  

są takie miejsca są takie chwile kiedy wracamy, pięknie wracasz sis

report |

sisey,  

a co jeśli konfabuluję? ;)

report |

deRuda,  

wspomniała mi się makrela, świeżo złowiona i pieczona na węgielkach, w deszczu, w środku nocy :)

report |

sisey,  

proszę to więc uwiecznić :)

report |

Bogna Kurpiel,  

Uśmiecham się do tego wiersza, odczucia podobne Istar. Dobrego Sis:)))

report |

sisey,  

I tobie dobrego...

report |

Jerzy Woliński,  

miła lektura,to trzeba na sieje (wędzone):)

report |

sisey,  

Nie miałem pojęcia, że tylu zwolenników ryb znajdę na portalu. Jakież to ludzkie. :)

report |

Szel,  

oprocz pierwszego dwuwiersza

report |

sisey,  

Szelka, się nie znasz - czytaj Towarzysza. :)

report |

Szel,  

rzeczywiscie czeplam sie nie tych strofek, zwyczajnie poczatek mi nie sie nie bardzie widzi...z pierwszych czterech zrobilabym dwie....a wedkowac uwielbiam i rybe pokaze ci piekna, ale nie wiem czy tu!

report |

sisey,  

Szel, być może masz rację. Ja czytam na głos. Ach, i nie zapomnij o tytule. Taki mały suspens, bo na ryby od rana to i iść, i ochota, apetyt, pomysł etc. Zabawa słowem, nic więcej, może podkreślenie rymu? ;)

report |

Szel,  

wlasnie tego rymu za duzo mi na poczatku, no i zdrobnienie, leszczyk, dreszczyk...tak Sisey niech nie pisze :(

report |

sisey,  

Szel, tu nie ma przypadków. Autor się dobrze bawił. Jeżeli i czytelnik - gut, jeżeli nie - trudno, będę musiał z tym żyć.

report |

Szel,  

bawiles sie leszczykiem z dreszczykiem ? jakos to przezyle tez :P

report |

28brrr10,  

w krainie gdzie wszyscy na wszystkich...........obława na leszcza brzmi niewinnie i weekendowo.........:)

report |

sisey,  

Brrr, rozmawiasz ze starym przemytnikiem. Tak miało brzmieć. Pozdrawiam.

report |

issa,  

o! ryby w wodzie ;d

report |

sisey,  

I dźwiedź na brzegu. National Geographic istne. :>

report |

issa,  

:d i dźwiedź na brzegu / a sierść zmierzwiona / łapę wyciąga / i łuski zdziera / taka jest z niego / istna cholera

report |

issa,  

i żeby nie było /doprecyzowuję intencje/ że ja jakaś baba z kijanką na wiersz się zasadzam: lubię go:)

report |

sisey,  

Autora? To miłe. :>

report |

issa,  

nożesz, próbujesz podważać mój legendarny antybiografizm. zapłacisz za to. w naturze ;p

report |

sisey,  

Już drżę.

report |

ezo**,  

bracia łapali karasie w stawie. oj jak smakowały, jak smakowały mmm (Ps. mam uczulenie na pyłki brzozy) pozdrowienia sisey :)

report |

sisey,  

Karaś ościsty jak nieszczęście. Staw zapewne PGR-u. Jedyny powód, to zapewne, że z ręki braci, no i ten dreszczyk nieznanego - zamkną nas czy nie? :)

report |

ezo**,  

a nie, nie - to był staw prywatny hehe (u nas PGR-u nie było. na szczęście) ale nawet z niego karasie miały ości jak ta lala. najlepsze były ogonki. albo całość w zalewie octowej.

report |

sisey,  

Prywatny, znaczy sąsiedzkie widły w plecki. Rozumiem. Też atrakcyjnie.

report |

ezo**,  

za młoda byłam ;) nie pamiętam taki swarów jak u Kargulów i Pawlaków :P

report |



other poems: prawie ekfraza, żaden, szkic, ballada o ludziach na drzewach, to tylko, zima na Marsie, ..., szkłem w oku bawi się szaleniec, ja proszę pana mam dobrze, stos, żaden albatros, kołysanka dla Smoka, łaska obłędu, z bedekera pana jabłońskiego, nocny rejs do Hurghady, mgły zbyt przejrzyste, chciałbym zostawić ci wiersz, jak pamięć przejrzysty, wiersz o niechęci do uczestnictwa w nurcie, oglądając pejzaż z San Quirico d'Orcia, marynarze jeszcze nie, powiesił się szewc, nic tam, a to co widać to nic, w przyszłości zamierzam pisać już tylko tytuły*, e-gotyk, dochodzenie do wyobraźni, solo na saksofon barytonowy, zawiniątko, kapitułka dla mas, rozmowa z estetyką w tle, na uspokojenie, lekcja czytania, focus, Kordian F w ciąży pije, cóż to by była za miłość [update], romans którego nie było, w dniu dzisiejszym wylosowano... [update2], człowiek prywatny, do porządku dziennego, nasze never never, ich liebe You mon Munich, chili albo auto da fé, ona minie, oferta najnowszych telefonów, wiersz na raty, od klęsk, kiedy nadchodzi, obejrzyj za mną ten zachód [update], nigdy mi nie mów że piszesz wiersze, przyjdzie mi umrzeć na fortepian, na ryby, kojarzymisie, odchodzę, moje łóżko, zwiersz lekki i powiewny (update), wiersz na życzenie GLC za punkcik, o filozofii smaku słów kilka, pamiętnik człowieka rozsądnego, a słońce z papieru jego jest, mój drogi Bruno, błękitniejesz z papierosem, futerał, z dziennika rozbitka, nie przypadkiem w sepii, nie na życzenie publiczności, książę, kto my?, melanż mix i inne trudne wyrazy, utykanie na starych filmach, parapetówka solo, wieczór że do rany przyłóż (update), oczywiście mogło być gorzej, zawierzam [czekamy na pociągi], jesteś gotów, wieża Babel XXI, scenariusz męskiego wiersza, tutsi [cenzura] hutu, mało morskie opowieści, ekfratyk z jaśminem w tle, drzewieje się, awangarda w salonie fryzjerskim, głupiec, dawno cię nie widziałem, czytaj mnie z ruchu warg, o zmierzchu i bez przewodnika, już jestem przedtem, śpiewanka podróżująca, ok, mieliście rację, po schodach, kurs na zachód, audyt, nadmiar powietrza między nami, ja się o pana niepokoję, to tylko słowo o moście, wątpliwości faceta w ugrach, katedra języka, Betlejem zero jedenaście, jasełka w mieście P., nocny talk show, była sobie zima, co ty tam widzisz, ostatnia pięta Achillesa, z listów, sfumato, dom specjalnej starości, zupełnie o niczym, list motywacyjny, pieśń myśliwego, jeden z nas ja, Komunikacja zastępcza, lekcja autonomii, obcy w obcym mieście, hologram, wyjatkowo trwałe niby, re: w drodze do miasta, bezimienni, buty nie mają sensu,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1