|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (118) Prose (3) Diary (12) Photography (6) Graphics (29)
Postcards (3) About me Friends (49) Collections (2) | |
mieliśmy od rana
chęć
bo rzeczce leszczyk
obrodził w dreszczyk
longdrinki kije przypon błyszcz
w bagażnik namiot a wóz że poemat
poemat? a co! "dopóki się kręci"
czy jak to tam szło
obława obława na młode leszcze obawa
czy wziąć coś jeszcze może wabik
sztucer na kaczki wyłącznie w obronie
kapelusz lustrzanki telefon
jeszcze okład na skronie
GPS - skręć w lewo zbieraj punkty płać kartą
wreszcie brzeg brzozy pylą jak wtedy
gdy milczeliśmy mądrze czując że
było warto
z leszczynowym kijem ojciec niby się srożył
- co też matce powiemy
zapach ryby z patelni był za całą odpowiedź
leci w głębię zanęta
nie, nie było najgorzej
przeczytałam z przyjemnością, odczuwam bowiem ogromne przemęczenie ciężkimi wierszami, pełnymi smutku i skondensowanego bólu, pozdrawiam
report
Rozumiem twoje zmęczenie i czasem podzielam. Pozdrawiam.
report
:) a jednak leszczynowy chyba bardziej, a za mną jeszcze nie leszcze a pstrągi w górskim potoku łapane "na rękę" ;) tak sobie przechodząc odpłynęłam we własne wspomnienia, wrócę, wrócę, a jakże
report
yhm, tama z kamieni, a woda zimna, że aż boli i wyskakuje się na brzeg, choć na chwilę, by w lipcowym słońcu odzyskać stopy, a gdy już złapiesz takie tęczowe cudo, to nagle nie wiesz co dalej, i niby niechcący otwierasz dłonie - chlup!
report
dokłądnie - wypuszczało się, raz żaba, raz pstrąg, ale ten kropkowany :)
report
ludzi przybyłeś łowić ;) lubię takie klimaty mentalne - dobra odskocznia, chociaż nie zawsze
report
R. strasznie ewangelicznie zabrzmiałeś. Dziś, zdaje się, przewodnik stada potrzebuje czegoś więcej niż donośnego głosu i leszczynowej laski. Maiło być z lekkim: "siętęskni". Tyle.
report
karkołomne zestawienie 'straszności' z ewangelicznością ;)
report
są takie miejsca są takie chwile kiedy wracamy, pięknie wracasz sis
report
a co jeśli konfabuluję? ;)
report
wspomniała mi się makrela, świeżo złowiona i pieczona na węgielkach, w deszczu, w środku nocy :)
report
proszę to więc uwiecznić :)
report
Uśmiecham się do tego wiersza, odczucia podobne Istar. Dobrego Sis:)))
report
I tobie dobrego...
report
miła lektura,to trzeba na sieje (wędzone):)
report
Nie miałem pojęcia, że tylu zwolenników ryb znajdę na portalu. Jakież to ludzkie. :)
report
alez fajny tekst
report
oprocz pierwszego dwuwiersza
report
Szelka, się nie znasz - czytaj Towarzysza. :)
report
rzeczywiscie czeplam sie nie tych strofek, zwyczajnie poczatek mi nie sie nie bardzie widzi...z pierwszych czterech zrobilabym dwie....a wedkowac uwielbiam i rybe pokaze ci piekna, ale nie wiem czy tu!
report
Szel, być może masz rację. Ja czytam na głos. Ach, i nie zapomnij o tytule. Taki mały suspens, bo na ryby od rana to i iść, i ochota, apetyt, pomysł etc. Zabawa słowem, nic więcej, może podkreślenie rymu? ;)
report
wlasnie tego rymu za duzo mi na poczatku, no i zdrobnienie, leszczyk, dreszczyk...tak Sisey niech nie pisze :(
report
Szel, tu nie ma przypadków. Autor się dobrze bawił. Jeżeli i czytelnik - gut, jeżeli nie - trudno, będę musiał z tym żyć.
report
bawiles sie leszczykiem z dreszczykiem ? jakos to przezyle tez :P
report
w krainie gdzie wszyscy na wszystkich...........obława na leszcza brzmi niewinnie i weekendowo.........:)
report
Brrr, rozmawiasz ze starym przemytnikiem. Tak miało brzmieć. Pozdrawiam.
report
o! ryby w wodzie ;d
report
I dźwiedź na brzegu. National Geographic istne. :>
report
:d i dźwiedź na brzegu / a sierść zmierzwiona / łapę wyciąga / i łuski zdziera / taka jest z niego / istna cholera
report
i żeby nie było /doprecyzowuję intencje/ że ja jakaś baba z kijanką na wiersz się zasadzam: lubię go:)
report
Autora? To miłe. :>
report
nożesz, próbujesz podważać mój legendarny antybiografizm. zapłacisz za to. w naturze ;p
report
Już drżę.
report
bracia łapali karasie w stawie. oj jak smakowały, jak smakowały mmm (Ps. mam uczulenie na pyłki brzozy) pozdrowienia sisey :)
report
Karaś ościsty jak nieszczęście. Staw zapewne PGR-u. Jedyny powód, to zapewne, że z ręki braci, no i ten dreszczyk nieznanego - zamkną nas czy nie? :)
report
a nie, nie - to był staw prywatny hehe (u nas PGR-u nie było. na szczęście) ale nawet z niego karasie miały ości jak ta lala. najlepsze były ogonki. albo całość w zalewie octowej.
report
Prywatny, znaczy sąsiedzkie widły w plecki. Rozumiem. Też atrakcyjnie.
report
za młoda byłam ;) nie pamiętam taki swarów jak u Kargulów i Pawlaków :P
report