14 february 2016

poetry

sisey
sisey

zima na Marsie

od października mamy tu listopad
i popiół na wykwintnych półmiskach
politurowane meble na opał
siedzimy blisko ognia
ale nie za blisko
 
zdarzyło się już nazbyt wiele razy
mamiony echem niczym żołnierz
ktoś zrywał się bez rozkazu
dopinał co tam miał
unosił kołnierz
 
tuż przed świętami ci z piętra niżej
przynieśli nam pocztówki - pocztę wzięli
chcieliśmy bliskim słać życzenia
że alleluja że do przodu wszystko
diabli wzięli
 
do snu nas ułóż - nucę przy goleniu
po muchach pierwsi jesteśmy w lustrach
w ogrodzie babci zawsze stoi ciężarówka
pięćdziesiąt kroków prostą ścieżką
w pustkę

mua
14 february 2016 at 12:09

unoszenie "kołnierza" mię się podobało ;)) A ten że miał alle luja to z wiadomego radyja ? heheh

report

deRuda
14 february 2016 at 12:52

... idę

report

Ania Ostrowska
14 february 2016 at 15:20

przypomniało mi się, jak onegdaj zmagałam się z odczytywaniem Twoich wierszy, zbyt często dając za wygraną. Tym razem też łatwo nie jest, ale przynajmniej mogę sobie wyobrazić zarys sytuacji i miejsc. A emocje przesiąkają wszystkimi szparami.

report

Florian Konrad
15 february 2016 at 00:40

Syberia, szpital psychiatryczny, obóz, rozpacz......

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
15 february 2016 at 08:14

Zobaczyłam sceny z "Syberiady" :( Udany wiersz!

report

sisey
17 february 2016 at 18:02

Ale ja nie znam Syberiady, chyba że to fragment mojego życia, który nie potrafię nazwać w oczekiwany sposób.

report

mała_czarna
10 may 2016 at 21:22

dlaczego tam zawsze musi być pustka... dawno Cię nie czytałam... i nie tylko...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register