27 january 2012

poetry

sisey
sisey

ekfratyk z jaśminem w tle

to łatwe:
kamienne schody
od ogrodu żeliwna poręcz
pnie się panterą w dzikie czeremchy
Jeszcze antracyt na siedmiu kruczych
strażników perspektywy Alicja znika właśnie
na dobre Koźlogłowy wygrywa lenistwo popołudnia
a niebem przeciągają śmigłe herbaciane klipry
i nikt się nie dziwi długim ściegom lawendy
mężczyźnie w chudej marynarce
który chlebem wabi
sobolowe pędzle

nie dość wytrawne palce więc powiedzmy że to
Grasse zbiór wieczorny początek lipca
i bardzo męskie pośladki

Magdala
27 january 2012 at 17:18

powiedzmy. przy czeremsze - ekstaza! pozdrawiam :))))

report

sisey
27 january 2012 at 17:27

A to się Pani uniosła. :)

report

Magdala
27 january 2012 at 17:31

niektóre wyrazy mi tak robią - czeremcha to taki właśnie wyraz :)))))))

report

sisey
28 january 2012 at 11:07

Poproszę listę.

report

laura bran
27 january 2012 at 17:20

ekfratyk? że niby rachityczny ekfrazowiec? :) dlaczego wymyślasz własnemu wierszowi? z tym antracytem coś nieskładnie. tak miało być?

report

sisey
27 january 2012 at 17:27

Niewątpliwie, tak miało być: obrazek ledwie muska chcenia autorskie, a że żadnym "olejem" nie mogę się podeprzeć, więc tym bardziej "kaleka" Antracyt: widzę siebie przy tym płótnie i właśnie ten "brak koloru" przynależny krukom. Chętnie jednak posłucham o wątpliwościach.

report

laura bran
27 january 2012 at 17:59

"Jeszcze antracyt na siedmiu kruczych strażników perspektywy" - ok, nie załapałam. zmęczenie. :)

report

sisey
28 january 2012 at 11:08

To się zdarza, gdy człowiek za długo o kapuście. :)

report

Ania Ostrowska
27 january 2012 at 19:17

działa na wyobraźnię bez wątpienia, ale jeszcze muszę się pogibać :)

report

sisey
28 january 2012 at 11:12

Poco? Gibać? Anno, gdybym wiedział, szantę bym jakąś machnął. ;)

report

Ania Ostrowska
28 january 2012 at 11:20

ach, przepraszam, pojechałam za dużym skrótem myślowym

report

Istar
27 january 2012 at 20:18

i bardzo meskie posladki, nie można było od tegozacząć? się musiałam tyle naczytać bzdur zeby /i tu chcialam napisac dojsc, ale nie napisze/ żeby docztać, dobrego sis ;)

report

sisey
28 january 2012 at 11:13

Właśnie rozpękłem się przed monitorem. Kobiety... :D

report

Bogna Kurpiel
29 january 2012 at 00:46

No nie - męskie pośladki w wydaniu Siseya i to w Lipcu. Już to widzę:)))

report

sisey
30 january 2012 at 11:48

Już kupiłem samoopalacz. :>

report

hossa
29 january 2012 at 17:40

hm, całość niezwykle plastyczna;)

report

sisey
30 january 2012 at 11:48

Hosso, niezwykle trafna ekspertyza, zgadzam się - całość. ;)

report

M.Salome
30 january 2012 at 16:10

Tak, zdecydowanie działa na wyobraźnie. Czytając, ma się przed oczami te ciepłe kolory lipcowego popołudnia. Podoba się bardzo ;). Pozdrawiam.

report

sisey
31 january 2012 at 14:05

Jeszcze jedna Magda? :D Miło, że znalazłaś coś dla siebie.

report

Szel
31 january 2012 at 13:55

jednak musze sie tu sposilkowac cytatem!!"Koźlogłowy wygrywa lenistwo popołudnia a niebem przeciągają śmigłe herbaciane klipry i nikt się nie dziwi długim ściegom lawendy" ta fraza jest najbardziej aromatyczna i widokowa :))

report

sisey
31 january 2012 at 14:10

Szel, wyjmij paluszek z ciasta. Łyżeczką, culturalnie a nie tak, obce patrzą.

report

Szel
31 january 2012 at 14:16

ciii nikt nie zobaczy jak wydlubuje bakalie 'mężczyźnie w chudej marynarce który chlebem wabi sobolowe pędzle' :)

report

ezo**
11 february 2012 at 17:30

nnoo dobrze jest taaak przeczytać cały wiersz, by na samiutkim końcu dotrzeć do...męskich pośladków :D

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register