16 may 2011

poetry

sisey
sisey

buty nie mają sensu

trzeba by dla nich drogę a jeśli drogę
to i dom gdzie firanki wybiegają przed zakręt
usypać górę może nawet całe pasmo
las skołtuniony u podnóża płatny parking
trzysta niklowanych wózków pod hipermarketem
bar superszybkiejwyżerki dużo plastiku
jeszcze więcej neonów jeszcze więcej
płatną kablówkę - i wszystko jak prawdziwe

a przecież wystarczy sól z pieprzem
na twoje włosy i twarze pod wiatr

łooooooooo!!!!!!!!Dzisiaj ten wiersz zostaje we mnie, drąży swoją drogę, swoje ścieżki, żyje i oddycha. /buty nie mają sensu trzeba by dla nich drogę a jeśli drogę to i dom gdzie firanki wybiegają przed zakręt/, swieże tropy myśli, bardzo na tak!!!

report

Darek i Mania
16 may 2011 at 13:30

ciekawie tu :)

report

An - Anna Awsiukiewicz
16 may 2011 at 13:38

Pięknie:) Jestem pod wrażeniem:)

report

Wieśniak M
16 may 2011 at 15:03

podoba mi się :) pozdrawiam :)))

report

P
16 may 2011 at 16:14

zatrzymał, tylko to "skołtuniony" zgrzyta strasznie. "jeszcze więcej neonów płatnej kablówki - i wszystko jak prawdziwe" dzięki temu tekst ma więcej rytmu i płynie. chociaż powtórzenie "jeszcze więcej" też m swój sens.

report

Leszek Sobeczko
16 may 2011 at 22:54

cześć dezerterze :) wiersz na siseyowym poziomie

report

Rafał Bardzki
17 may 2011 at 11:16

Sisey, jak zwykle, trzyma poziom.

report

sisey
18 may 2011 at 12:12

O wierszu pisać nie będę - jest jaki jest, nawet jeżeli się nie podoba. Może tylko jedno: mam uczulenie na hasła "zatrzymał/ma coś w sobie". Widzę lecz nie rejestruję. W prywatnych rozmowach odkrywam związki między poezją, malarstwem a muzyką, i nie te oczywiste, typu - fajnie mi się pisze, gdy w tle muzyka "cyka". Coś głębszego, co mało świadomie robiłem od lat. W skrócie: temperatura, wysokość, tempo. Być może to wyznanie, że tak to ujmę, otworzy oczy, tym którzy odchodzą z myślą: coś mi to robi, ale nie wiem czemu i co. Przepraszam za moje mentorstwo, dostrzegam tę wadę i pracuję nad poprawą (gdyby to kogoś obchodziło). Jako że, debiutuję (he, he, he) to chwila prywaty: witam Panowie :D Jak mniemam, Zyga przechrzcił się na Leszka? Sisey tak przyrósł do mnie, że gdybym teraz publikował pod nazwiskiem, to nikt by nie wiedział, kto zacz. Może,niech "dezerterzy" dopisują "primo/voto"? :D

report

Bogna Kurpiel
24 may 2011 at 12:26

Kreślisz plastyczne obrazy, krok po kroku zagęszczasz farbę w ciemnych kolorach, trochę z nostalgią , ale i lekką nutką drwiny. W puencie pełne wyciszenie i łagodne pastele. Wiersz taki Siseyowski (jak Chełmoński):) Świetny:) Pozdrawiam.

report

sisey
24 may 2011 at 12:33

Dal! Jak to miło, że się odnalazłaś. Cieszę się, że styl siseya jest rozpoznawalny. Wiesz, drwiny to tu najmniej... może raczej najprostsza filozofia, nie ta od logiki matematycznej. Autorska, ta z którą rzadko wychodzi się do ludzi. Pozdrawiam.

report

Bogna Kurpiel
24 may 2011 at 12:46

No tak, masz rację, bardziej filozoficzne podejście do sprawy. Nutka mi w tej filozofii jednak szeptem pobrzmiewa;) Z Autorskimi do mnie zawsze możesz wychodzić. Są najbardziej Twoje, a ja znajduję tam duszę:). Miło Cię widzieć jak zwykle, ale to chyba wiesz:)

report

Leszek
4 october 2011 at 16:26

No to ponarzekał sobie, teraz mu lepiej

report

sisey
4 october 2011 at 20:15

Leszku, rozumiem rozgoryczenie, ale próżny trud, gdy zamiast merytorycznie, to jedynie żółć wylewasz. Dajesz dowód małostkowości, trudno bym poważnie Cię traktował.

report

hossa
4 october 2011 at 20:37

ładnie , nie czytałam wcześniej, dziękuję Panu Panie Leszku za wygrzebanie wiersza:)

report

sisey
4 october 2011 at 22:06

Oj, Hossa nna :D To ja jeszcze raz podziękuję Panu Leszkowi, taki gość... hossa, autentycznie się cieszę, bo cenie sobie opinie tak wyrobionych autorów.

report

hossa
4 october 2011 at 22:25

nie śmiej się ze mnie , bo Cię znajdę :D i nie obroni Cię nawet niedźwiedź:D

report

sisey
4 october 2011 at 23:12

kolejny dowód jak niebezpieczne jest życie poety: jeśli nie głód, to konkurencja - zawsze ktoś dopadnie. :)

report

Magdala
3 december 2011 at 20:36

no tak :)

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
3 december 2011 at 21:44

Niesamowity tekst. Niezwykle logiczny wywód i absurdalny zarazem. Pewnego rodzaju nonszalancja w przekazywaniu niby błahej treści, a jednocześnie głębia w tym wszystkim. Na taki wiersz pozwolić może sobie wytrawny poeta...

report

sisey
4 december 2011 at 18:06

W ciężką konfuzję popadam, gdy takie pochwały spadają. Z całą resztą chętnie się zgodzę, w końcu jakieś intencje mi przyświecały, a miłość to tak nośny temat. Prawie jak śmierć. ;)

report

ezo**
11 february 2012 at 16:44

buty nie mają sensu. chyba, że...siedmiomilowe. z pozdrowieniami :)

report

issa
22 march 2012 at 10:17

"a przecież wystarczy sól z pieprzem / na twoje włosy i twarze pod wiatr". heh, no, patrzaj. zapomniałam o tej końcówce. powieszę sobie na synapsie ;D

report

sisey
23 march 2012 at 10:55

Jak człowiek tak ponawiesza, to mu ciężko chodzić. :D

report

sisey
30 june 2012 at 13:54

Ha, po tej wycieczce we własną przeszłość, jedno mogę dodać: przybyły mi mocne buty

report

issa
30 june 2012 at 13:56

ano

report

jeśli tylko
30 june 2012 at 14:03

warto chodzić tymi ścieżkami

report

issa
15 july 2012 at 23:57

Mają - powiedziała. - Mają - powtórzyła. - Mają. I zdała sobie wreszcie sprawę, że z każdą wątpliwością i tak będzie wracać do ufności. Nie podda się. Cierpliwie. Będzie ufać: "mają sens". Choćby on usunął cały profil:) Dobranoc, Marku.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register