22 lipca 2012

dziennik

Emma B.
Emma B.

android

popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Stała przede mną zażywna pani w niczym nie wyróżniającym się kostiumie. Czy takiemu wyglądowi można zaufać, kto uwierzy, że tam w środku to ciało myśli, ma dylematy  i zastanawia się nad czymś więcej niż porządkiem w domu, zaopatrzeniem rodziny i estetyczną kolacją w porze między programami TV. Dobrze zaprogramowany robot z funkcją nic mnie nie ruszy z posad ostoi rodzinnej. Jeszcze raz spojrzałam do lustra. Niezaprzeczalnie wygląd jest połową sukcesu, coraz bardziej jestem przekonana, że 3/4, zanim ktoś przeniknie do wnętrza akcja, do której zostało się zaangażowanym skończy się. Jak długo potrzebna jest kobieta w związku. Czy wogóle potrzebny jest związek? Pytań zbyt wiele. Dialog z odbiciem się skończył. Odwróciłam się plecami do rozmówcy. Jeszcze nie pora, nie dziś. Poprawiłam bluzkę, wygładziłam żakiet na ramionach, ubrałam  twarz pełną spokoju i pewności siebie. Mamo masz kasę, miałam. Nie wiem kiedy wrócę. Zamknęłam drzwi. Zbiegłam po schodach w ramach oszczędnej gimnastyki. Popatrzyłam na zegarek. Perfekcyjnie. Za 10 minut nowa odsłona. Przyklejam uśmiech, tak oczywiście proszę pana wszystko zorganizujemy jak pan sobie życzył. Do widzenia, wtorek 8.30.

deRuda
22 lipca 2012 o 11:14

ech te rozmowy w lustrze...

zgłoś

Konrad Redus
22 lipca 2012 o 11:27

Jeśli to dobrze zaprogramowany robot, to można zaufać. Od dawna maszyny w fabrykach odwalają masę superciężkiej roboty i nikt przed nimi nie drży ze strachu. Gorzej gdy coś zaczyna wychodzić nie tak. Jeśli to robot, to mamy wirusa, lub coś poszło nie tak. Ale widzę, że marzy Ci się myślący humanoid. Marzący. Jesteś pewna, że poradziłabyś sobie z niekontrolowaną kopią siebie? To nie gra w Simsy. I jeszcze jedno, bardzo ważne pytanie: wolisz marzyć o żywych czy elektrycznych owcach?

zgłoś

Emma B.
22 lipca 2012 o 12:02

chociaż otarłam się tylko o pokolenie Simsowe, ale sama doświadczam na sobie magii wirtualnego życia, chociażby tu na portalu stworzyliśmy świat artystów, którzy wchodzą, wychodzą zaglądają. Z owcami mam pewien kłopot, bo podobnie jak barany nie są uosobieniem tego co lubię najbardziej. Ze wszystkich "zwierząt" to chyba ludzie są tym co najbardziej mnie interesuje. Ja raczej myślałam nad tym jak rutyna i zapewnienie bytu pozbawia nas człowieczej niezależności. dziękuję za włączenie się w dyskusję

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się