|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (178) Proza (17) Dziennik (177) Fotografia (1040) Grafika (115) Książki (3)
Pocztówka poetycka (23) O autorze Znajomi (55) | |
Już miałam oddać się obowiązkom świątecznym, a sprzątactwu przede wszystkim, gdy wpadłam na bardzo osobisty wiersz Łucji. Osobiście nie potrafię tak obnażać swoich problemów. Trudno się czyta i komentuje emocjonalne wiersze, trudniej w nich odzielić podmiot liryczny od doznań autora, ale można też zrozumieć, że jest to forma wołania o wspólną myśl, która pomoże złagodzić tragedię. Ten wiersz przypomniał mi jedną z rozmów w taksówce mojej ulubionej linii z zaprzyjaźnionym komunikacyjnie panem.
Jechałam do śródmieścia, a Kraków w tym obszarze do przejezdnych nie należy, zatrzymało nas w okolicy Podwala i wtedy pan taksówkarz opowiedział mi o sytuacji, w jakiej ostatnio się znalazł. Wiózł panią, która miała zdiagnozowaną chorobę nowotworową z brakiem pozytywnych rokowań. Pani była tak zrozpaczona, że swoim cierpieniem obdarzała wszystkich nawet jego, pierwszy raz spotkanego człowieka. Dojechali do celu i pani nie wysiada, po dwóch godzinach rozmowy, bez licznika, przecież dramat ludzki, pan wybrnął z sytuacji bardzo mądrą radą, którą i ja sobie rozważyłam. Jeżeli to prawda, że pani zostało tylko kilka miesięcy życia, to czy nie lepiej przeżyć je tak, aby po naszym odejściu wszyscy żałowali naszej nieobecności, a nie tak, aby wszyscy odetchnęli z ulgą? Nie można w permanentnym współczuciu utrzymywać całej rodziny, bo nie sprostają temu. Pod wierszem Łucji też było sporo komentarzy w podobnym duchu. Ale najpierw wysłuchałam ciekawej opowieści pana, z którym jechałam. Z pewnością nie był pierwszy w takim potraktowaniu problemu, ale mam nadzieję, że był skuteczny, pani wysiadła wyrażnie wyciszona, on, no cóż swój dwugodzinny przestój oddał w geście miłości bliźniego swego.
myslę, że ten pan zachował się bardzo w porządku, obdarzył ją słuchaniem i uwagą, podarował jej swój czas, a zarazem nie zalał jej falą współczucia, powiedział to co uważał za stosowne i ważne. Koniec końców, może właśnie dlatego nawet obcym osobom warto się zwierzyć, właśnie po to, by takie słowa usłyszeć. Najbliższym byłoby pewnie trudno to powiedzieć, a on jako ten "obok" potrafił
zgłoś
Trudno, przyznam się. Zawsze znajdę jakiś pretekst, albo nie zmieszczę się czasowo i wtedy 124222222. Mają mnie w bazie danych z hasłem, na dodatek bardzo często trafiam na tego samego taksówkarza, z którym sobie gwarzymy na tematy różne. On gaduła, ja okropna, ale robimy sprawiedliwy przekładaniec z naszych opowieści, utwierdza mnie w szacunku do słuchania osób nie tylko zawodowo do tego powolanych
zgłoś
wychodzi na to, że ten pan jest właściwą osobą na właściwym miejscu :) a na pewno ma w sobie "zbiór" zwykłych/niezwykłych opowieści i sytuacji.
zgłoś
Dorotko, zgadzam się z Tobą.
zgłoś
taksówka-konfesjonał(w pozytywnym sensie)
zgłoś
zaraz wrócę :)
zgłoś
zostawiam otwarte :)
zgłoś
cholerka, mam za dużo roboty teraz, ale napiszę na brudno :))) i wkleję tu, albo podkleję :* ludzie spowiednicy - to konkretne zawody: taksówkarz, kioskarka, kosmetyczka, fryzjerka. tylko tyle na razie :*
zgłoś
Emmo, był czas ciężki i trudno mi było znosić użalanie się nade mną. Często zmieniałam temat, bo wolałabym, by mnie przytulono bez słów. Wiem, że to trudne, bo każdy z nas inaczej reaguje na takie i podobne sytuacje.
zgłoś
Wiesz co, mądre słowa. Zachowam je w sercu i przywołam, gdy będą potrzebne. Dzięki!
zgłoś
Za Mishą : dobrze przeczytać Twój tekst, Emmo i zapamiętać .
zgłoś
Emmo, wklejam link, ktory kiedys ktos na fb wstawil. Moze bedziesz miala ochote i czas, aby zerknac :) Pozdrawiam :) http://bebzol.com/pl/wazna-lekcja-dla-nas-wszystkich.73468.html
zgłoś
Trochę zazdroszczę tych taksówek, sam jeżdżę samochodem do pracy i co najwyżej gadam do siebie :)))
zgłoś
jedna bardzo bliska mi osoba powiedziala: jesteś tak mało, tak mało, tak mało zdolna do prowadzenia samochodu. Po skasowaniu auta uwierzyłam i przestałam zagrażać ruchowi ulicznemu. Jest to moja największa porażka brak niezależności.
zgłoś
Emmo, pocieszę Cię - od samochodu też jest się zależnym i może czasem bardziej niż bez. A wracając do tekstu - radę Pana, którą tak ładnie opisałaś - zabieram jak najbardziej.:)
zgłoś
Nie wiem czy nie powielę jakiegoś stereotypu, ale chyba jest zależność między wykształceniem a umiejętnością kierowania samochodem. Im mniejsza wyobraźnia tym sprawniejszy kierowca.:))
zgłoś
chyba jesteście zbyt mili, jestem fujarą w tej dziedzinie i już :)
zgłoś
Wiesiu :) no nie dokońca bym się z Tobą zgodziła, wydaje mi się, że dobry kierowca ma bardzo dobrą wyobraźnie, ale inaczej ukierunkowaną :))
zgłoś
ja w każdym razie nawet nie próbuje robić prawa jazdy :))
zgłoś
Wiesiu!!! Proszę Cię! Nie ma takiej zależności.
zgłoś
Emmo, jeżeli każdy Ci to powtarzał, to w końcu w to uwierzyłaś. Moja rada: wykup sobie kurs jazdy w ekstremalnych warunkach, weź dobrego nauczyciela. Jak przejdziesz taki kurs, to już Cię nic nie zaskoczy, no może prawie nic :-)
zgłoś
...już niebawem skorzystam z usług tej taksówki...a Tobie, Barbaro, dziękuję...:)
zgłoś
radę obcego człowieka często łatwiej przyjąć, bo widzi się jej treść nie dopisując innych kontekstów.
zgłoś
dobrze napisane :) zastanawiam się tylko nad słowem "osobiście" w drugiej linijce (bo czyż można "nieosobiście"?)
zgłoś