|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (178) Proza (17) Dziennik (177) Fotografia (1040) Grafika (115) Książki (3)
Pocztówka poetycka (23) O autorze Znajomi (55) | |
każdy dzień pokoju to podarunek losu
niepokojące wiadomości we wszystkich mediach, a równocześnie groza z Ukrainy przeplatana jest normalnym życiem. W czwartek wszyscy zajadali w Polsce pączki, w telewizji filmy, kabarety, porady wymuskanych prezenterek. Idziemy do kina, byłam w teatrze.
Kilkaset nawet kilkadziesiąt kilometrów od mojego miasta tragedia, polityczne mordy, zagrożenie III wojną światową z arsenałem atomowym.
Za kilka dni ruszy ofensywa tulipanów i będziemy świętować dzień kobiet. Ile razy słucham relacji z ogarniętych wojną terenów, ile razy przekazywane są ze szczegółami okrucieństwa agresji w Afryce, tyle razy nie mogę opędzić się refleksji nad pretensjami krajów dotkniętych drugą wojną światową, że Ameryka nie rozumiała, nie działała, nie pomogła na czas, że przeciętny Amerykanin żył normalnie, kiedy w Europie następowała eksterminacja całych narodów.
Staram się rozumieć tamtą sytuację, bo przecież my też wiemy, że Syria, Nigeria, Rwanda, nasza reakcja - totalna bezsilność, ucieczka od tragedii w normalne życie z oklaskiwaniem sukcesów pana Stocha, z radością z okazji medalu pani Justyny Kowalczyk, debatą o Oskarach. Cieszymy się, że los nas oszczędził, grzejemy się w słońcu pokoju i wolności i tylko gdzieś tam czai się strach przed kolejnymi agresjami, szaleńcami prowadzącymi do wojny dla nienasyconych ambicji. Strach który zakrzykujemy tą normalnością nie tak dawno pozyskaną.
Ile razy słyszę udowadniających w mediach polityków, że nam, żle, że katastrofa, że upadamy, głodujemy, ile razy przemkną mi komentarze internautów przyklaskujące tymżesz i jeszcze je potęgujące obelgami w kierunku rządzących, tyle razy sobie myślę - cholera, może by tak pojechali na staż do Casbah Algieru, pomieszkali na froncie syryjskim, albo przeszli ulicami Bronxu i wyprawili się do Meksyku.
Nie wiem czy to zagrożenie następną wojną światową / wiem natomiast że w tej chwili to wojna nerwów / nie tak prosto wcisnąć atomowy guzik / mając świadmość że to może być ostatnia rzecz jakiej dokonał homo sapiens / konflikty zbrojne / to woda na młyn koncernów zbrojeniowych / często wywoływane lub podtrzymywane są sztucznie / by utrzymać poczucie zagrożenia / pieniądz i władza nie ma sumienia / jasne / powinno się doceniać co się ma / ale nie wolno się też zadowalać byle czym i z byle czego cieszyć / "bo inni mają gorzej" to nie argument do tego żeby mi też źle było / większość ludzi pragnie świętego spokoju i po prostu spokojnie żyć / nikt nie słucha protestujących / wolontariuszom obrzyna się głowy w imię boga / nieistotne jakiego / zbawiciele świata tak naprawdę niewiele mogą / wiem / można przytoczyć argument / "czy ważne że uratuję jedno istnienie / gdy innych tysiąc zginie ?/ dla niego ważne "/ale co tak naprawdę możemy? / nie każdy zdolny jest do poświęceń w imię wyższych celów / jeszcze o konfliktach zbrojnych / kto miałby być tym "wielkim policjantem" pilnującym porządku świata? / Amerykanie pokazali jak potrafią "pomóc" / Rosja ma dość ze sobą problemów / jakaś rada miedzynarodowa? / jest ONZ która tak naprawdę nic nie może / pokazała to dobitnie na Bałkanach / Green Peace? / bardziej skorumpowanej organizacji to chyba nie znam / za odpowiednią "darowiznę" są gotowi odstąpić od każdego protestu / "zielony szantaż" tak powinni się nazywać / taki jest świat od zawsze /tylko teraz jest szybszy przepływ informacji / ludzie nie są ani lepsi / ani gorsi / są tacy sami i tak już pozostanie / aż do ewentualnego samounicestwienia / wybacz za trochę chaotyczną wypowiedź / pozdrawiam //:-)
zgłoś
Apis z całym szacunkiem i sympatią do Ciebie ale nie lubię takiego ględzenia i czarnowidzenia. Wg powyższego nie pozostaje nam nic innego jak kopać sobie schrony albo dołki - wszystko jedno i tak świat trafi szlak. Nie Apisie, jednak są ludzie, którym zależy, którzy coś czynią, owszem nie jest to ani łatwe ani proste. Nie ma i nie będzie wielkiego policjanta, tak się po prostu nie da, świat jest zbyt wielki, złożony i wielowymiarowy. Tak masz rację, są ludzie którzy dążą do konfliktów bo na tym zarabiają, są też obojętni ludzie, albo udający, że coś robią, ale są też i tacy ludzie, którym zależy na utrzymaniu pokoju, mogą coś na tym polu działać i działają. Wierzę, że zwycięży zdrowy rozsądek, wierzę w ludzi może to naiwne, ale wierzę.
zgłoś
Moje myśli w podobnych rejonach Emmo. Podpinam swój wpis :)
zgłoś
taki impuls miałam pisarski, bo to wszystko jest takie złożone i dużo by gadać, samemu można też podyskutować z własnymi wątpliwościami, ale to nudnawe.
zgłoś
Nie czytuję "dzienników" na Trumlu, ale tu zaciekawił mnie tytuł. Masz tak wiele racji, a ja... zwyczajnie mam w sobie lęk o... przyszłość, o dobro ludzi, o moje wnuczki... I tylko jedno zadaje pytanie: DLACZEGO?
zgłoś
Emmo chodziło mi po głowie, by napisać podobny tekst
zgłoś
a ja miałam już dawno takie myśli, bo zawsze w obliczu tragedii zastanawiam się co można zrobić, jak można pomóc i kończy się na tym, że robię to co umiem np. komuś rozwiążę zadanie, albo jakąś inszość informatyczną. Nie chcę tu wzniecać trudnych dyskusji więc nie podejmę tematu.
zgłoś
Wczoraj odwiedziłam Kogoś w szpitalu i na pokoju leżał także Ukrainiec, dopiero po Jego grymasie na twarzy, kiedy słuchał doniesień z TV o Ukrainie dotarło do mnie,że dla Nas to tylko krótka notka co dzieje się daleko w świecie... i żyjemy sobie spokojnie dalej... współczując na 5 min....(przykre ale prawdziwe)
zgłoś
Nic nie stoi na swoim właściwym miejscu. Zamartwianie się wpędza jedynie w jeszcze bardziej ponury nastrój, negatywne emocje wyzwalają negatywne emocje, nieprzejmowanie się świadczy o egoizmie. Z jednej strony bezradność, z drugiej obojętność, obie bolą dwustronnie. Chcąc coś zmienić, zacznijmy od siebie..(?)
zgłoś
też tak myślę, że taki łańcuch dobrej woli jakby to nie brzmiało pensjonarsko jest rozwiązaniem dla osób, które nie mają natury przywódczej i też daje efekty
zgłoś