10 marca 2013

dziennik

Emma B.
Emma B.

o sprawiedliwość dla teściowych

my tu gadu gadu o białych w inwersji, jednopłciowcach i takich tam różnych wyodrębnionych ze stada ludzkiego, a tu najbardziej pokrzywdzone są teściowe. Arti też nie lubi teściowej, nawet smutno mi się zrobiło, bo nie dość, że jestem ruda z natury a nie z wyboru, mam okulary, od niedawna nawet nadwagę, na domiar złego nie nienawidzę matematyki to jeszcze jestem teściową. Moja trauma jest tak wielka, że staram się nie widywać z tymi, którzy mogą mnie nazywać teściową, nikt nie lubi być znienawidzony, obgadywany, wyśmiewany, być usługodawcą i skarbonką bez słowa dziękuję i ludzkiego uśmiechu. Nie wiem ile cukru jest w cukrze, czyli jakie uczucie drzemie w partnerach moich dzieci. Nie chcę wiedzieć, bo nie wierzę w szczerość uczuć jakichkolwiek, a przecież to dzięki teściowym mogą sobie budować życie, bo gdybyśmy ich nie donosiły...?

Bożena Brzozowska
10 marca 2013 o 10:00

Pięknie opowiedziane:) nie jestem jeszcze teściową i nic narazie nie wskazuje że zostanę nią w najbliższym czasie:( pewnie chciałabym (nie jest znane mi to uczucie). Z przypadków innych wiem (doświadczyłam zaocznie) że niektóre są bardzo równe, przystępne i fajne:) ogólnie myślę że teściowe są super, tylko samo słowo 'teściowa' budzi w nas dziwne emocje:) Pozdrawiam, dobrej niedzieli życzę:)

zgłoś

Emma B.
10 marca 2013 o 10:25

no bo mi smutno, że jesteśmy chłopcami do bicia. Teoretycznie to ja wiem dlaczego, ale moje dzienniki mają być krótkie

zgłoś

Sabi
10 marca 2013 o 10:30

Jakie dzieci takie uczucia do teściowych :))

zgłoś

Emma B.
10 marca 2013 o 10:33

może, ale nie jestem przekonana, teściowe to wizja starzenia się partnerów i niektórzy boją się tego, mają też kompleks dyrygującej mateczki :)

zgłoś

Sabi
10 marca 2013 o 10:39

w dzisiejszych czasach? jednak nadal uważam jakie relacje między małżonkami takie okazywanie uczuć i szacunku dla teściowych(bynajmniej takie moje spostrzeżenio-obserwacje otoczenia),po za tym tylko ktoś ubogi duchowo przejmuje się zwiotczeniem mięśni na brzuchu")))

zgłoś

issa
10 marca 2013 o 10:51

Hm. Nie jestem wprawdzie teściową w sensie formalnym, urzędowym, no ale bywałam i bywam teściową niecertyfikowaną. Nie wiem. Z jednej strony rozumiem, że można się czuć buntowniczo, kiedy jest się wciskanym w szufladki. I doceniam odwagę wyrażania własnych uczuć, szczerości w Dzienniku. Z drugiej, jakoś mnie przeraził chłód, jaki z niego bije i wynikająca z niego ściana nie do przebicia. Sama jednak reaguję inaczej, to znaczy, wydaje mi się, że jestem między innymi po to, by wspierać dzieciaka w jego wyborach, jakie by były czy nie były, i jeśli córka kogoś pokochała, to mam ufać, że jej partner ma w sobie realne dobro do miłości.

zgłoś

Emma B.
10 marca 2013 o 13:24

jak zwykle wyczułaś temperaturę wpisu. Z wyborami różnie bywa, uczucia to nie granit, ewoluują :)

zgłoś

issa
10 marca 2013 o 13:26

o, i teraz, z Twoją puentą z komentarza, można chyba czytać ten Dziennik o wiele spokojniej :)

zgłoś

Emma B.
10 marca 2013 o 13:29

pracuję nad dystansem własnym do siebie i otoczenia, może się uda :)

zgłoś

issa
10 marca 2013 o 13:29

:)

zgłoś

ALEKSANDRA
10 marca 2013 o 11:19

Emma, myślałam na ten temat wiele razy, mam syna i nie uwielbiam swojej teściowej choć ją doskonale rozumiem, zawsze kiedy dotknie mnie jej słowo staram się wczuć w jej rolę, rolę matki i wtedy jest mi głupio bo ma racje z tego właśnie punktu widzenia, nigdy nie jest tak że nie lubi się teściowej, nie akceptuje się jedynie prawdy o nas samych którą ma śmiałość teściowa zauważyć i wytknąć, pamiętasz kiedyś nawet napisałam wiersz który Cię uraził, teraz widzę to inaczej i wolę czasem pomilczeć i zastanowić się nad sobą:) Pozdrawiam i bądź dumna, jesteś matką:)

zgłoś

Emma B.
10 marca 2013 o 13:22

nie rozumiem dziennika jako obnażania swoich uczuć, forma dziennika jest pozornie osobista, przecież można tam napisać cokolwiek, coś co nurtuje, ale nie koniecznie musi istnieć naprawdę. To samo dotyczy wierszy. Publicysta może nie mieć żadnego związku z tematem na który pisze, on znalazł temat, temat mu się wepchał pod pióro mówiąc starożytnie z powodu sytuacji, które zaistniały koło niego. Chodzi mi bardziej o stereotypy, o przekorę. Mówi się śmiech to zdrowie, czy śmiech z krótszej nogi sąsiada też. Ponieważ założyłam, że explicite nie maluję swojego CV, to nawet przeszkadza w ocenie twórczości, więc popatrzmy na ten wpis publicystycznie, a nuż ktoś pomyśli teściowa też człowiek. To nie ma być każdy, ktoś. Dziękuję bardzo za zabieranie głosu i ślady poczytania. Teściowa na ławce rezerwowych. Aleksandro możesz mi przypomnieć, gdzie mój głos obrońcy uciśnionych Cię dopadł :)))

zgłoś

issa
10 marca 2013 o 13:28

ajtam, ajtam, padme. skoro się już posumitowałaś, można wpaść w zachwyt nad autorską umiejętnością stwarzania autentyzmu :)

zgłoś

Emma B.
10 marca 2013 o 13:34

mój problem polega na tym, tylko traktujcie to z przymrużeniem oka, że miałam do absurdu doprowadzone poczucie dyskrecji i lojalności. Więc kombinuję jak tu sobie pogadać, żeby nie wygadać i stąd nieporozumienia. Padme, w każdym przekazie jest trochę prawdy, nie ma żadnej wpadki, a raczej radość z łamania stereotypów i nadzieja :))

zgłoś

Emma B.
10 marca 2013 o 13:39

Padme nie zmanewrowałam cię, byłam kasztanowo ruda, noszę od dziecka okulary, a o innych kobiecych mankamentach nie wspomnę, bo poco obrzydzać czytelnikom dodatkowo moją twórczość

zgłoś

deRuda
10 marca 2013 o 13:25

teściowa też człowiek, a człowiek to też czasem teściowa :))

zgłoś

Emma B.
10 marca 2013 o 13:27

i o to chodzi etykieta nie zmienia człowieka, ale etykietą można go zaszczuć :))))

zgłoś

deRuda
10 marca 2013 o 13:29

:) dokładnie, moją "rudą" przekułam na plus, choć kiedyś była mi utrapieniem :))

zgłoś

Emma B.
10 marca 2013 o 13:37

a ja na wieloleciu magisterium dowiedziałam się - miałaś najpiękniejsze włosy na roku, czemu ci tak pociemniały, ja na to wreszcie się nie wyróżniam i dodałam, to nie mogliście mi tego powiedzieć wtedy :)))

zgłoś

deRuda
10 marca 2013 o 13:40

ano właśnie :))) ja poszłam w drugą stronę, farbuje je teraz na mega rudy, choć naturalnie ma tylko złotawe z ociupinką rudego - więc nie wiem tak naprawdę skąd to przezwisko się wzięło w dzieciństwie, chyba przez te niezliczone zastępy piegów :))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się