12 marca 2014

dziennik

Emma B.
Emma B.

Władysław Hasior zadziwił

dziś w nocnym dzienniku kilka słów o kolejnej wizycie w MOCAK'u. Nie bardzo chciało mi się pchać na drugi koniec Krakowa, na fabryczne Zabłocie, ale skoro powiedziałam, że będę to głupio było zawieść, poza tym intrygował mnie Hasior, bo kojarzyłam go raczej ze złomową rzeźbą i płonącymi happeningami, więc ciekawa byłam co zaproponuje kurator wystawy. Było na co popatrzeć. Uwielbiam takie rzeźbiarskie kolaże, podziwiałam jego wyobraźnię i perfekcyjne wykonanie prac. Zastanowiło mnie wszechobecne przenikanie elementów ewangelicznych i obyczajowych. Duży procent dzieł nawiązywał do symboli wiary. Tytuły prac też zastanawiały, świetnie dopełniały wyobraźnię materialną artysty. Warto iść. Tyle Hasiora w jednym miejscu to wielkie wydarzenie i odczytuje się go teraz chyba lepiej niż pół wieku temu, gdy zaczynał ożywiać w swoich rzeźbach i kolażach fragmenty porzuconych przedmiotów.
Sporo zdjęć z wystawy na moim blogu, bo tu się nie zmieściły w konwencji artystycznej. Jedno może zamieszczę, chociaż mimo wysiłków, żadno nie jest artystyczne. Artystyczne wielce są za to prace mistrza Władysława Hasiora, czego zdjęcia zupełnie nie oddają

alt art
12 marca 2014 o 10:09

żadne nie jest..

zgłoś

Emma B.
12 marca 2014 o 10:44

o, to taki regionalizm, bardzo regionaly :)

zgłoś

alt art
12 marca 2014 o 13:12

musi bardzo bardzo..

zgłoś

Damian Paradoks
12 marca 2014 o 15:51

obejrzałem na blogu, Emma. Dajesz dobre wprowadzenie tutaj do wystawy Hasiora :)

zgłoś

Aśćka
16 marca 2014 o 13:04

te Twoje teksty głaszczą polską składnię:) lubię je:)

zgłoś

Emma B.
16 marca 2014 o 13:40

to mnie ucieszyłaś, bo przyznam się, że tekst obracam w edytorze wielokrotnie i nie jestem pewna co trąci myszką, a co nowoczesnością.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się