5 kwietnia 2013

dziennik

Emma B.
Emma B.

zachwaszczamy czy wzbogacamy

Niezmiennie na słowo dziennik, mam w mózgu odzew pokładowy lub lekko koszmarnie szkolny. Co do tego drugiego to mam wypracowane zdanie, że to najdłużej utrzymujący się dokument, który nie ma żadnego formalnego zabepieczenia, dokument, który urąga zasadom ochrony danych osobowych, w którym każdy może wpisać cokolwiek i jakkolwiek i gdy zginie przepadają całoroczne osiągnięcia lub potknięcia całej klasy i nauczycieli. Ktoś powie, że dziennik odchodzi do lamusa i zastępuje go elektroniczny, ale to insza inszość i nie o tym chciałam.
Budząc się rano przysięgałam sobie, żadnego zaglądania na portal, tyle pracy mnie czeka, a tu jak wdepnę, to do pierwszego dzwonka. A jednak długi wpis Padme o języku wywołał niespodziewane wspomnienie mojej nauczycielki łaciny z liceum. Jak na łacinniczkę przystało miała ksywę Latona - salvete puellae - salve magistra, trzy razy w tygodniu. Należała do nauczycieli, których pamięta się  z szacunkiem i ciepłem. Gallia est omnis divisa in partes tres i alea iacta est, to pozostaje na całe życie.
Kusi, nęci poopowiadać więcej, ale będę się streszczać. To był świeży powrót łaciny do szkoły, bo w czasach restrykcyjnej komuny język był uważany za manifestację burżuazyjnych ciągotek i kłanianie się kościołowi. Nasza pani profesor była poliglotką i widząc klasę chłonną i ambitną uczyła nie tylko łaciny ale równocześnie francuskiego, niemieckiego i włoskiego. No może nie tak dokładnie, ale podając dane łacińskie słowo równocześnie odwoływała się do tych, które prawie w niezmienionej formie pojawiały się w tych językach i języku polskim też lub stanowiły znaczący rdzeń słów powszechnie używanych.
To na tyle dzisiaj, przepraszam jeszcze mały finał
domus po łacinie nie brzmi zbyt znajomo? No i kto by się tego spodziewał idąc "do domu",  że "dom" zachwaszcza od pokoleń język, a może inaczej, wzbogaca o dodatkowe synonimy łatwiejsze i bardziej adekwatne do sytuacji. No właśnie  a d e k w a t n e.

Magdala
5 kwietnia 2013 o 13:23

Emmo, potwornie żałuję, że nie miałam łaciny w liceum. klasa biol.-chem. powinna wmieć obowiązkowo, przynajmniej taki byłby dla mnie pożytek! :))) ale cóż: życie to nie jebajka. najtrudniej mieli moi lekarze (12 z tej klasy) musieli katować łacinę na studiach, bardziej co prawda specjalistyczną, ale bez podstaw było im pioruńsko ciężko. "adekwatnie", ach jakież to słowo uniwersalne... i jak wiele ma synonimów. jak wiele? adekwatnie do znaczenia! za często używane w mojej prozie :))) buziak!

zgłoś

Emma B.
5 kwietnia 2013 o 19:15

teraz korzystam z niej do etymologii wyrazów i napisów w katakumbach. Zaskoczyła mnie też Hiszpania, a zwłaszcza Katalonia.

zgłoś

alt art
5 kwietnia 2013 o 18:47

zapiszę prawnuki na lekcje mandaryńskiego..

zgłoś

Emma B.
5 kwietnia 2013 o 19:13

ty się śmiejesz, ale znam jednego znajomego wnuka, który nadobowiązkowo w gimnazjum w chińskim się kształci

zgłoś

Magdala
5 kwietnia 2013 o 19:26

a ja znam przedszkolaka :*

zgłoś

alt art
6 kwietnia 2013 o 11:03

z czego wnosisz, że to śmiech; z łez..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się