|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (178) Proza (17) Dziennik (177) Fotografia (1040) Grafika (115) Książki (3)
Pocztówka poetycka (23) O autorze Znajomi (55) | |
poczytałam dzienniki z dzisiaj, ale nie skomentowałam. Nie mogę się angażować ze względów czasowych. Nie mniej kilka słów w moim eseju będzie nawiązywało do ich treści i formy. Dawno, dawno temu w okresie, który wszedł już do szkolnych książek z przedmiotu Historia Współczesna, katecheza była prowadzona w kościele i można było wybrać sobie te lekcje, które były najciekawsze.
Nie było internetu, ale świetnie działająca poczta pantoflowa informowała, gdzie uczy ksiądz, którego warto posłuchać i na której mszy świętej nasz duch otrzyma dobry filozoficzny zastrzyk. Kościół miał łatwiej, bo przekora młodzieńcza zapełniała kościoły i kaplice. W mojej dzielnicy to ksiądz Maliński był gwiazdą. Katecheza wybiegała daleko poza klepanie pacierzy, a tzw. bezbożne msze św. z 5 minutowymi kazaniami przyciągały do kościoła św. Anny o 21.30 nawet tych najbardziej zmęczonych po niedzielnych wyprawach studentów.
Gdy w czasie IPN-owskiej walki demaskatorskiej, ktoś chciał udowodnić mu współpracę z UB, zawsze mówiłam, że gdyby każdy TW tyle zrobił dla kościoła, to mielibyśmy najbardziej oświeconych wyznawców katolicyzmu i takim TW trzeba specjalne podziękowanie.
Co ma wspomnienie o ks. Malińskim do dzienników na laickim portalu. Krótkość. Przekazując taki syntetyczny wiersz, czy dziennik, tak naprawdę to na czytelnika przerzucamy wysiłek rozwinięcia tematu. Dajemy bryk, a właściwej naszej treści nie ma. Bawimy się w spektakl jaka to melodia - pierwsza nuta, dwie, trzy. To samo było wtedy. Dostawaliśmy pierwsze akordy, problemy do rozwiązania przez nas, a nie epistoły z przepisem na życie. Podobało się. To była podpałka dyskusji i rozwój.
Czasem mam ochotę tak kawa na ławę, żeby mieć pewność, że będę właściwie zrozumiana, czasem nie mam ochoty czyścić wiersza, czy dziennika z redundancji, ale zaraz pojawia się pytanie, jeżeli sama nie mam cierpliwości do epistoł, to kto będzie miał do moich, więc wycofuję się i zostawiam przestrzeń do inspiracji.
hmm ;) do zastanowienia, Emma :) Miałaś więcej ode mnie. U mnie było miejsce tylko na sterylna próżnię. Tę ideologiczną jak i katechetyczną :)
zgłoś
w Krakowie trudno o zamożność było, ale łatwo o bogactwo doznań intelektualnych
zgłoś
rodzina krakowska zawsze nalegała na moje wychowanie kulturalne gdy w Krakowie gościłem :)
zgłoś
ze względu na słabość mojej najmłodszej do dobrej kawy zakupiłam byłam na targach książki Krzysztofa Jakubowskiego "Kawa i ciastko o każdej porze". To książka więcej niż dla konesera. Podczytuję ją od czasu do czasu, aby odszukać atmosferę Krakowa moich rodziców i dziadków. Najbardziej rozbawił mnie cytat wypowiedzi prof. Leona Chwistka - W całej Warszawie nie ma tylu osób inteligentnych ile ich przychodzi do jednej krakowskiej kawiarni. Wybaczmy profesorowi właściwe dla matematyków zarozumialstwo, ale gdy zajrzymy do jego życiorysu, znajdziemy tam podstawy do takiej postawy. Profesor wszak to crème de la crème inteligencji galicyjskiej :)
zgłoś
Krakus by zamieszkać w Warszawie musi mieć jakiś niesłychany powód. Kuzyn pracuje w PAN w Warszawie a mieszka i żyje w Krakowie. Sam bez bardzo wyraźnego powodu nie pojechałbym do Warszawy bo od małego bywałem w Krakowie. Nie powiem ile lat trzeba było bym odczuł Paryż jako swoje miasto. A Warszawa nigdy nim nie będzie. Chyba trzeba się tam urodzić albo mieć tam własne dzieci :)
zgłoś
Poruszyłeś temat, który mnie intryguje od dawna i teraz, gdy mam trochę swobodniejszy mózg wraca do mnie uparcie dopraszając się rozwinięcia. Dodatkowo mam za sobą więcej doświadczeń można rzec wieloletnich, nie bagatelny materiał doświadczalny. Ciągle jeszcze Kraków ma w sobie to coś, taką atmosferę opierającą się upływowi czasu, takie współistnienie wielu epok. Jest wielkim ciągłym spektaklem historycznym, ale czy to będzie trwać? Kusi, nęci rozpisać się na temat i pewnie wreszcie przedstawię mój punkt widzenia. Kraków i Paryż. Tak różne miasta, a łatwiej mi myśleć o Paryżu niż o Warszawie. Warszawy praktycznie nie znam zupełnie, więc cóż mogę powiedzieć. Dopóki rolę wieży Eiffla będzie tam grał Pałac Kultury, dopóty ... nie napiszę nic więcej zbyt trudne czasy nadeszły by o tym debatować. My mamy swoje austriackie mury. Wszędzie jakieś signum historiae
zgłoś
Warszawa nowa - odbudowana. Kraków i Paryż niezniszczone cudem. Duch w każdym z miast pozostał i pozostanie. Ludzie z poza polski szukają tego starego ducha. Odnowionego nikt nie chce zrozumieć. Trzeba odczekać :)
zgłoś
mi tam do Ci mam bezgraniczną cierpliwość..
zgłoś
Alt Art i jak tu za tobą nie przepadać :)
zgłoś