26 kwietnia 2016

poezja

rafa grabiec
rafa grabiec

moi przyjaciele

kiedy jestem w stanie rozmydlenia
czuję niedoszłe skargi
że powinienem być i sprawować  się
a nie tylko rozciągać się jak guma

wiążę ręce do ogona
naprężam cięciwę do granic alarmu

na usprawiedliwienie wożę w bagażniku pół litra i klucz francuski
albo komuś dasz w mordę albo wlejesz na zdrowie

birczin
26 kwietnia 2016 o 23:29

Worzę brzmi jakby siedziało w worze, albo robię ten wór dla... i to jest zajebitse ! :) wolałbym dać na zdrowie komuś klucz, a wlać w mordę pół litra, niech będzie że też na zdrowie, no i tym bardziej mi siedzi ten wiersz! Pozdrawiam. Jak zwykle dobry, mocny tekst.

zgłoś

Nesca
27 kwietnia 2016 o 08:21

Zachwyciło mnie zakończenie :) Pozdrawiam

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
27 kwietnia 2016 o 09:28

wywaliłabym "się" z czwartej frazy poza tym podoba się

zgłoś

Nuria
27 kwietnia 2016 o 11:12

"że powinienem być i sprawować się a nie tylko rozciągać się jak guma " - drugie się zbędne. "na usprawiedliwienie worzę w bagażniku pół litra i klucz francuski albo komuś dasz w mordę albo wlejesz na zdrowie" - za słownikiem j.polskiego: " wozić, wożę -transportować często ludzi lub przedmioty, poruszając się odpowiednim środkiem lokomocji". Pozdrawiam.

zgłoś

rafa grabiec
27 kwietnia 2016 o 20:21

biję się w pierś za orta:( dzięki za czytanie

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się